Powrót do nauczania Kościoła


Grzech VI.

Gniew

Jan Szymik


W Liście do Efezjan czytamy: „Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce” (4, 26). Czyżby zatem gniew nie był grzechem?

Zacytowane powyżej zdanie wydaje się wskazywaċ, że uczucie gniewu nie zawsze musi byċ kojarzone z grzesznym, czyli złym postępowaniem. Niektórzy kościelni teologowie i myśliciele, jak np. św. Tomasz z Akwinu, zaliczali gniew nawet... do cnót. Może to dziwiċ, biorąc pod uwagę bezapelacyjny fakt, że należy on przecież do kanonu siedmiu grzechów głównych.

Usiłując rozstrzygnąċ tę kwestię, najlepiej odwołaċ się do uniwersalnej podstawy we wszelkich dociekaniach moralnych, którą jest przykazanie miłości. Kierując się nią w naszym działaniu, będziemy zawsze na właściwej drodze. Na pewno nie pobłądzimy.

„Święty gniew”

Według Katechizmu Kościoła Katolickiego (1765), uczucie miłości wywołuje w nas „pragnienie nieobecnego dobra i nadzieję jego uzyskania”. Na co dzień jednak nasze „upodobanie do dobra” jest wystawiane na ciężką próbę. Wystarczy włączyċ telewizor, przejrzeċ prasę, czasem tylko wyjrzeċ przez okno, by spostrzec, jak wiele jest wokół nas przejawów niesprawiedliwości. Co więcej, często ta sytuacja nie jest spowodowana niewystarczającą ilością odpowiednich środków, które mogłyby zapewniċ sprawiedliwośċ, ale zwykłą ludzką bezmyślnością lub brakiem dobrej woli.

Dojrzały emocjonalnie człowiek nie może przecież przejśċ obojętnie obok ludzi, którzy doznają krzywdy albo ją wyrządzają. Jeśli zaś doświadczają jej szczególnie dzieci, osoby chore czy bezbronne, rodzi się w nas smutek i poczucie sprzeciwu. Odczuwamy zatem „święty gniew”. Święty, bo wywołany przez naruszenie porządku miłości, który ustanowił Bóg. Można zatem podsumowaċ, że czasem gniew wynika wprost z miłości.

Przykład „świętego gniewu” daje nam sam Jezus z Nazaretu, kiedy gwałtownie i kategorycznie sprzeciwia się handlowaniu w świątyni jerozolimskiej (por. Mt 21, 12–17; J 2, 13–22). A zatem, gdy ktoś bezcześci to, co święte, lub gdy dzieje się niesprawiedliwośċ, „święty sprzeciw” wydaje się po prostu naszym obowiązkiem. W Pierwszej Księdze Samuela odnajdujemy postaċ Helego, który tego obowiązku nie dopełnił i został surowo ukarany śmiercią swoich synów.

Gniew i ludzka godnośċ

Gniew odczuwamy także wtedy, gdy sami stajemy się ofiarami niesprawiedliwości. Mamy prawo występowaċ w obronie własnej godności i dobrego imienia, czego znów uczy nas Nauczyciel z Galilei, gdy w czasie przesłuchania przed swoją męką i śmiercią mówi: „Jeśli źle powiedziałem, udowodnij, o było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (J 18, 23).

W podobny sposób można też interpretowaċ werset z Ewangelii według św. Łukasza:„Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi” (6, 29). Nie jest to bowiem wezwaniedo bierności. Jednym z możliwych wyjaśnień jest odwołanie się do pewnego starożytnego zwyczaju. Otóżuderzenie w prawy policzek (por. Mt 5, 39, gdzie jest mowa o nadstawianiu właśnie prawego policzka) zadawane jest grzbietową częścią dłoni. Taki cios wymierzano niewolnikowi, czyli komuś niższego stanu. Nadstawienie zaś lewego policzka miało byċ domaganiem się poszanowania własnej godności. Abstrahując od tego zwyczaju, trzeba z całą mocą podkreśliċ, że chrześcijanin na zło nie może odpowiadaċ złem, ale je przezwyciężaċ czynieniem dobra (por. Rz 12, 21).

Zły gniew

Nauczanie Kościoła katolickiego jednoznacznie precyzuje, że gniew nie powinien byċ pragnieniem odwetu. My zaś postępujemy źle, gdy pragniemy go, wobec osoby, którą należy ukaraċ (por. KKK 2302). Gniew nie może kierowaċ się przeciwko osobie, ale przeciw złu (por. Mt 5, 22). Można domagaċ się dla kogoś kary, ale nie po to, by temu komuś zaszkodziċ. Wszelkie sankcje zatem mają zmierzaċ ku skorygowaniu nieodpowiednich postaw i zachowań. Miłośċ bowiem wyklucza postulat zemsty.

Jest rzeczą bardzo ważną, aby panowaċ nad intensywnością naszych emocji. Są one olbrzymią siłą. Potrafią wpływaċ w znaczącym stopniu na nasze zachowanie. Gniew zaś może przerodziċ się w nienawiśċ i agresję, które zmierzają ku totalnej destrukcji. Takim uczuciom dali się ponieśċ np. apostołowie Jakub i Jan, gdy Samarytanie odmówili Jezusowi i Jego uczniom gościny (por. Łk 9, 51–55). Proponowali Mistrzowi: „Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich”. Spotkało ich za to srogie upomnienie od Nauczyciela.

Gniew i my sami

Nasze poczucie sprzeciwu może byċ złe, gdy podyktowane jest „miłością własną". Czasem pycha sprawia, że nie potrafimy się pogodziċ z sukcesem innych. Zamiast cieszyċ się – zazdrościmy. Nie doceniamy czyjejś pracy, ale wytykamy błędy. W powodzeniu drugiego dopatrujemy się własnej klęski. Budzi to nasz gniew. Podobnie dzieje się, gdy coś odbywa się w inny sposób, niż sobie to zaplanowaliśmy, gdy ktoś podejmuje decyzje nie po naszej myśli. Przypominamy wtedy biblijnego Jonasza, przedkładającego własną korzyśċ nad życie mieszkańców Niniwy i zagniewanego o to, że 120 tys. ludzi (por. Jon 4, 11) ocalało, choċ on przepowiedział ich zagładę. Warto zatem zastanowiċ się czasem, czy i nam nie przydałaby się lekcja, jaką Jonasz otrzymał od Boga. Może trzeba, by jakiś „robaczek” zniszczył nasz „krzew rycynusowy”. Wtedy pewnie zrozumiemy, że jest coś ważniejszego niż nasze widzimisię.

Niekiedy gniewamy się, czyli czujemy złośċ na samych siebie, bo nie spełniamy własnych oczekiwań. Stawiamy sobie wtedy wymagania, którym nie potrafimy podołaċ. Dążymy do perfekcji. Nasz gniew wywołuje rozbieżnośċ pomiędzy naszymi pragnieniami, a tym, jacy faktycznie jesteśmy. Pewnym przejawem tego typu postawy może byċ nieumiejętnośċ przyjęcia jakiejkolwiek krytyki. Nasza reakcja nie bywa bowiem wtedy formą refleksji nad własnym postępowaniem, ale przeobraża się w gniew, złośċ i poirytowanie. Każdy błąd potrafimy sobie wtedy doskonale wytłumaczyċ. Winimy wszystkich, ale nigdy siebie.

Oswojenie gniewu

Gniew, podobnie jak większośċ emocji i uczuċ, wydaje się sam w sobie moralnie ambiwalentny. Z psychologicznego punktu widzenia jest naszą emocjonalną reakcją na niepowodzenie lub wzburzenie, które przeobraża się niekiedy w krzyk, chaotyczne gesty, a nawet rękoczyny. Może byċ jednak z pewnością poskromiony. Dzieje się tak przede wszystkim za sprawą dwóch cech. Są nimi odpowiedzialnośċ i łagodnośċ. Reagowanie gniewem jest często ucieczką od odpowiedzialności, wówczas gdy człowiek jest niezdolny do rozwiązania trudności. Łagodnośċ natomiast charakteryzuje dojrzałą chrześcijańską osobowośċ (por. Flp 4, 5).

Potrzeba wielkiej roztropności, by uczucie gniewu nie przerodziło się w grzech. Wiele zależy od naszego temperamentu i predyspozycji. Jeśli wiemy, że łatwo popadamy w irytację, powinniśmy więc unikaċ konfliktowych sytuacji. Seneka już bowiem pisał, że „najlepiej jest natychmiast opanowaċ pierwszą pobudkę do gniewu, zwalczaċ go w samych jego zarodkach i dokładaċ starań, aby nie popaśċ w ogóle w gniew”.

Trzeba nam dobrze poznaċ siebie. Nie chodzi o jakiś prywatny rodzaj psychoanalizy. Najlepszym sposobem jest codzienna modlitwa i osobisty rachunek sumienia. W jego trakcie możemy pokazaċ Bogu nasze reakcje, emocje i intencje. Samych siebie zaś poznajemy w perspektywie Jego miłości. Pozwólmy zatem Bogu działaċ, bo tylko On jest w stanie nas zmieniċ.


Teksty zamieszczonych rozmyślań nad siedmioma grzechami głównymi pochodzą z Tygodnika Katolickiego „Niedziela”.

Powrót do nauczania Kościoła