| powrót do czytelni |





„Czytał” historię w Bożej perspektywie


Refleksje jednego z najbliższych współpracowników Jana Pawła II z okazji 30. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową


WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: — 1978 r. nazywany jest „rokiem trzech papieży”. W ciągu kilku miesięcy byliśmy świadkami ważnych i dramatycznych wydarzeń: śmierci Pawła VI, wyboru i śmierci Jana Pawła I oraz następnego konklawe, podczas którego wybrano pierwszego od czterech wieków papieża cudzoziemca. Jak przyjął Ksiądz Kardynał wiadomośċ o wyborze Arcybiskupa Krakowa na Stolicę Piotrową?

KARD. CAMILLO RUINI: — W 1978 r. byłem kapłanem włoskiej diecezji Reggio Emilia. Wieczorem 16 października, gdy wróciłem do domu, zauważyłem, że na portierni włączony był telewizor i to z telewizji dowiedziałem się o wyborze nowego papieża. Przyjąłem tę wiadomośċ ze zdziwieniem. Na początku nie zdawałem sobie nawet sprawy, kim był kard. Wojtyła, dopiero później zrozumiałem, że chodzi o arcybiskupa Krakowa. Wkrótce jednak radośċ zastąpiła początkowe zdziwienie. Byłem zadowolony z dwóch powodów: wybrano na papieża kardynała właśnie z Polski, co było faktem pozytywnym i bardzo znaczącym, oraz zerwano wreszcie z tradycją wyboru papieża Włocha. Serce mi się otworzyło, gdy na początku pontyfikatu usłyszałem jego zdecydowany głos (chociaż jego włoski nie był jeszcze całkowicie poprawny). Odniosłem wtedy wrażenie, że mamy do czynienia z człowiekiem fascynującym, który potrafi dawaċ świadectwo swojej wiary.

— Kiedy po raz pierwszy spotkaliście się z Janem Pawłem II i jakie wrażenia wyniósł Ksiądz Kardynał z tego spotkania?

— Po raz pierwszy spotkałem się z Ojcem Świętym jesienią 1984 r. Byłem wówczas jednym z wiceprzewodniczących komitetu przygotowującego kongres Kościoła włoskiego w Loreto. Jan Paweł II przypisywał temu kongresowi wielkie znaczenie, dlatego chciał się ze mną zobaczyċ, zaproszono mnie więc na kolację. Uderzyło mnie wtedy, z jak wielką uwagą Papież słuchał i jak precyzyjne zadawał mi pytania. Ojciec Święty bardzo dobrze znał sytuację Kościoła we Włoszech; podzielałem jego przekonania na temat potrzeb Włoch i jego Kościoła.

Byłem również pod wrażeniem jego prostoty oraz naturalności więzi, która się wtedy zrodziła między nami.

— Eminencja śledził pierwsze lata pontyfikatu Jana Pawła II z perspektywy jednej z włoskich diecezji. Jak ludzie postrzegali na początku papieża nie–Włocha?

— Dla ludzi nie było problemu papieża cudzoziemca — Włosi nie są nacjonalistami, a tym bardziej szowinistami. To prawda, że ktoś próbował podkreślaċ fakt, iż Papież pochodzi z innego świata, a zatem nie może dogłębnie rozumieċ naszych problemów. Uważano także, że z punktu widzenia eklezjalnego na wschodzie Europy — tzn. za żelazną kurtyną — Sobór Watykański II nie wywarł dostatecznego wpływu. Były to idee, które krążyły jedynie w niektórych środowiskach medialnych i kościelnych.

Ludziom natomiast, ogólnie rzecz biorąc, Papież podobał się, gdyż napełniał ich uczuciami ufności i optymizmu oraz przekazywał głęboką i autentyczną wiarę.

— W1991 r. Jan Paweł II wezwał Księdza Kardynała do Wiecznego Miasta i powierzył Eminencji odpowiedzialny urząd wikariusza dla diecezji rzymskiej. Relacje między papieżami a Rzymem mają szczególny charakter, ponieważ papież przewodzi Kościołowi katolickiemu właśnie jako biskup Rzymu. Jak scharakteryzowałby Ksiądz Kardynał stosunek Jana Pawła II do Rzymu i jego mieszkańców?

— Papież był świadomy znaczenia Rzymu i jego powszechnego charakteru, któremu odpowiada uniwersalnośċ pontyfikatu biskupa Rzymu. Ileż razy — również w rozmowach prywatnych — podkreślał, że jest najwyższym duszpasterzem Kościoła powszechnego, papieżem, ponieważ jest biskupem Rzymu — ten tytuł: „biskup Rzymu” nadawał jego misji charakter uniwersalny. Dlatego stosunek Ojca Świętego do Rzymu nie był czymś dodatkowym, drugorzędnym, lecz stanowił trzon pontyfikatu. Poza tym Jan Paweł II autentycznie kochał Rzym — kard. Stanisław Dziwisz w swej książce „Świadectwo” wyjawił, że Papież co wieczór, przed pójściem na spoczynek, błogosławił swe miasto.

Chciałbym dodaċ, że Ojciec Święty przywiązywał dużą wagę do spraw Rzymu. Wystarczy wspomnieċ jego duszpasterskie wizyty w parafiach rzymskich oraz kontakty, które utrzymywał z tutejszymi kapłanami, seminarzystami, intelektualistami, studentami oraz chorymi i ubogimi.

— Przez wiele lat Ksiądz Kardynał był odpowiedzialny za Kościół we Włoszech, najpierw jako sekretarz, a następnie jako przewodniczący Konferencji Episkopatu. Z tej perspektywy mógł Eminencja śledziċ misję Papieża w swym kraju. Czym był dla Kościoła włoskiego pontyfikat Jana Pawła II?

— Więzi Jana Pawła II z Wiochami były bardzo głębokie. Zdawał sobie sprawę, że jako biskup Rzymu jest prymasem Włoch i chciał wypełniaċ tę rolę jako „sługa sług Bożych”. Papież uważał, że Kościół wioski nie był dostatecznie świadomy swego wielkiego bogactwa, swych potencjalnych możliwości, a w konsekwencji swej odpowiedzialności. Świadczyċ tym papieski list skierowany w 1994 r. do biskupów Włoch, dotyczący odpowiedzialności katolików włoskich. Papież napisał w nim, że Włochom powierzone jest w Europie wielkie zadanie zachowania i ubogacania wielkiego skarbca wiary i kultury, który został przyniesiony do Rzymu przez apostołów Piotra i Pawła. Ojciec Święty utrzymywał — cytując często prezydenta Pertiniego, z którym łączyły go więzy prawdziwej przyjaźni — że włoscy księża nie doceniają dostatecznie wagi Kościoła we Włoszech; a tymczasem ze względu na jego głębokie korzenie, na Kościele włoskim spoczywa szczególna odpowiedzialnośċ w Europie i na świecie.

— Krytycy i wrogowie Jana Pawła II nazywali go „polskim Papieżem”, aby podkreśliċ w ten sposób jego domniemany nacjonalizm i prowincjonalnośċ. A jak Ksiądz Kardynał postrzegał miłośċ Jana Pawła II do Jego ziemskiej ojczyzny?

—Ileż razy przy stole Jan Paweł II opowiadał mi historię swej ojczyzny, którą tak dobrze znał! Aby zrozumieċ jego uczucia do ojczyzny, należy mieċ im uwadze to wszystko, co powiedział — np. w siedzibie Narodów Zjednoczonych — na temat narodu l społeczności międzynarodowej pojmowanej jako rodzina narodów. Dla Papieża naród nie był czymś zamkniętym w samym sobie i antagonistycznym w stosunku do innych narodów, lecz czymś pierwotnym i fundamentalnym, wspólnotą kulturową, w której formują się ludzie, rodziny i cała cywilizacja. Dlatego dla Papieża pojęcie narodu było czymś pozytywnym, chociaż dobrze zdawał sobie sprawę z istniejącego ryzyka i wypaczeń nacjonalizmu. Papież nigdy nie mieszał nacjonalizmu ze zdrowymi uczuciami narodowymi. Nie myślał też, że pojęcie narodu jest już przeżyte i należy je obaliċ. Wszyscy dobrze wiemy, jak Jan Paweł II walczył o Europę, lecz uważał, że nie można mówiċ o naszym kontynencie, pomijając narody. Każdy naród ma swoje cechy, a co za tym idzie — swoją rolę do spełnienia. Miłośċ Jana Pawła II do Polski nie przeszkadzała mu kochaċ wszystkich ludzi. Jeżeli ktoś zrobił naprawdę wiele dla całego świata, szczególnie dla krajów najuboższych, to był to Karol Wojtyła.

— Niestety, wiele środowisk — w tym również środowisk kościelnych — postrzega narody jako przeszkodę w budowaniu zwartej Unii Europejskiej. Czy nie powinniśmy — szczególnie na obecnym etapie ewolucji UE — przypominaċ ludziom idee Jana Pawła II dotyczące Europy?

— Zbyt często Unia Europejska stara się przywłaszczyċ sobie kompetencje przysługujące narodom — to poważne niebezpieczeństwo. Jeżeli chcemy dobrze budowaċ Europę, musimy to robiċ na bazie pomocniczości. A to oznacza, że Europa powinna zajmowaċ się tylko tym, czego nie potrafią lepiej zrobiċ same narody. Błędne jest odgórne narzucanie standardów „europejskich” dotyczących życia społecznego i rodzinnego. To oczywiste, że sposób życia i mentalnośċ Polaków, Hiszpanów czy Skandynawów są bardzo różne, a ignorowanie tych różnic prowadzi jedynie do niepotrzebnych napięċ.

— Jaka więc jest rola Unii Europejskiej?

— Unia Europejska powinna zajmowaċ się przede wszystkim wielkimi problemami gospodarczymi, obroną i polityką zagraniczną, gdyż działając wspólnie w tych dziedzinach, może byċ skuteczna.

— Eminencja nazwał Jana Pawła II „człowiekiem Bożym”. Co to oznacza?

— Określenie to ma dwa wymiary. Ktoś jest „człowiekiem Bożym”, ponieważ Bóg jest Panem tego człowieka, Bóg wziął go poniekąd w posiadanie, uczynił go „swoim”. Po drugie — Karol Wojtyła był „człowiekiem Bożym”, gdyż Bóg był centrum jego życia. Znaczące jest, że Papież uznawał Mszę św. za centralny punkt każdego dnia. To najlepiej świadczy o jego stosunku do Boga.

Jeżeli chodzi o wielkie problemy na scenie międzynarodowej, w Papieżu uderzało to, że „czytał” historię w Bożej perspektywie, wystarczy przypomnieċ jego encyklikę „Centesimus annus”. Co ciekawe, również na sprawy bieżące i codzienne patrzył z tej perspektywy. Dlatego w przypadku Papieża modlitwa i działanie były ze sobą ściśle powiązane — ten człowiek żył w obecności Boga i starał się zawsze czyniċ Jego wolę.

— Pontyfikat Jana Pawła II był jednym z najdłuższych w historii Kościoła, dlatego zdaję sobie sprawę, że nie jest łatwe dokonanie jego analizy. Czy możemy jednak w sposób syntetyczny powiedzieċ, jakie znaczenie miał ten pontyfikat dla Kościoła i dla świata?

— Pontyfikat Jana Pawła II miał wielkie znaczenie. Wszyscy pamiętają jego wkład w obalenie żelaznej kurtyny. Uważam jednak, że najważniejsze jest to, co Papież uczynił dla odbudowania zaufania do Kościoła i jego misji, dla przywrócenia godności i dochodzenia praw ludów ubogich, jak również dzieci nienarodzonych. Kluczem do zrozumienia jego pontyfikatu jest relacja Jana Pawła II z Bogiem, która wywierała wpływ na działania duszpasterskie i wydarzenia historyczne. Ojciec Święty był głęboko przekonany, że sekularyzacja nie jest faktem nieuchronnym i nieodwracalnym — niekoniecznie świat i historia będą oddalaċ się od Boga. Gdy go poznałem w 1984 r., był już przekonany, że świat w pewnym stopniu rozpoczynał nowy etap historii i że najsilniejszą falę sekularyzacji mamy już za sobą. W jego zawołaniu „Nie lękajcie się!” zawarte już było to fundamentalne przekonanie.





| powrót do startu |   | powrót do czytelni |