Ks. Piotr Tomasik — „TAK NIECH ŚWIECI WASZE ŚWIATŁO”

Podręcznik do nauki religii dla III klasy gimnazjum


Rozdział trzeci:
DROGA UCZNIA CHRYSTUSA

Nie wódźnas na pokuszenie

43. Moja muzyka i jej idole

W trakcie lekcji 3. mowa była o podkulturach młodzieżowych. Różni ludzie różnie o nich sądzą. Jedni potępiają je całkowicie, inni z kolei widzą w nich jedyną możliwośċ samorealizacji. Podkultury te wiążą się zwykle z muzyką, jakiej słuchają ich członko­wie. Czasopisma i programy telewizyjne dla młodzieży bardzo mocno, rzec można be­zwzględnie, promują kult idola. Drukuje się plakaty z jego podobiznami, emituje jego teledyski, opowiada o jego upodobaniach. Całe masy nastolatków, ubrane w koszulki z podobizną idola, chcą zachowywaċ się i postępowaċ jak on. Czy to jest dobrze?

W całym tym układzie wolnośċ traci właściwy jej fundament prawdy i dobra. Idol może ładnie śpiewaċ, zgrabnie poruszaċ się na scenie. Ale jaki to ma związek z przesłaniem jego muzyki czy też uczciwością życia? To dwie różne sprawy. A ludzie ślepo zapatrzeni w swojego idola niekiedy całkiem nie potrafią tego odróżniċ. Nie wiedzą czasem, dlaczego im się podoba pewien rodzaj muzyki. Wszelkie głębsze py­tania o to, prowadzą do wniosku, że ktoś słucha utwory jakiegoś wykonawcy czy zespołu, bo robią to koledzy lub koleżanki. I nie mówcie, że tak nie bywa. Nie chodzi tu o zwykłe słuchanie muzyki, ale właśnie o kult idola.

Taka postawa jest niebezpieczna, bo zwalnia człowieka z obowiązku odpowie­dzialnego myślenia i odważnego wybierania tego, co naprawdę jest dobre. Jedno­cześnie na płaszczyźnie wiary warto zadaċ sobie pytanie: Kto jest moim Panem: Jezus Chrystus czy muzyczny idol?



Bóg mówi

Nikt nie może służyċ dwom panom, gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego kochał, albo przywiąże się do jednego, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyċ Bogu i ma­monie.

Mt 6,24


Pewnym zagrożeniem dla człowieka bywa również przesłanie tekstów piosenek. Jest przecież rzeczą wiadomą, że niektóre rodzaje rocka niosą przesłanie satani­sty­czne. Człowiek, który słucha bardzo głośnej i rytmicznej muzyki, łatwo wpada w trans i nie kontroluje siebie. Takie zjawiska można obserwowaċ na niektórych koncertach rockowych. Wówczas człowiek za-czyna też akceptowaċ idee, na które najpierw się nie zgadzał.



Zastanów się
»Czy spotkałeś się z elementami satanistycznymi (teksty piosenek, sy­mbolika) w muzyce rockowej?
»Czy elementy te są do uzgodnienia ze świadomym uczestnictwem w chrześcijaństwie?

Przychodzi niekiedy moment, że trzeba wybraċ. Wybraċ Jezusa Chrystusa. Tak jak wybiera Go wielu ludzi: takich, którzy słuchają rocka i takich, którzy rocka nie lu­bią.

Zapoznajcie się ze świadectwem wokalisty grupy Houk, Darka Malejonka, jedne­go ze współtwórców ewangelizacyjnego zespołu rockowego Tymoteusz, czyli 2 Tm 2, 3, który w wywiadzie udzielonym Kurierowi Synodalnemu tak opowiada o swojej dro­dze nawrócenia:



Przeczytaj

— Zanim zaczniemy mówiċ o muzyce, porozmawiajmy o Tobie, albo raczej o Jezusie, który w Twoim życiu tak mocno działał. Jak to z Tobą było wcześniej?

— Może ja powiem w skrócie, bo to jest długa historia
i mógłbym to opowiadaċ i opowiadaċ. Moje życie, tak jak dzieje całej ludzkości, dzieli się na dwa etapy: Przed Chry­stusem i po Chrystusie. Całe życie przed Chrystusem to to, że urodziłem się w rodzinie niewierzącej, nie chodziłem do kościoła, nie byłem ochrzczony i tak dalej, i tak dalej.
    Byłem zupełnie z dala od wiary katolickiej. W pewnym mo­mencie mojego życia zacząłem szukaċ jakiejś prawdy, bo to się we mnie obudziło. I zacząłem szukaċ w różnych rzecza­ch, między innymi w filozofiach buddyjskich, hindui­sty­cznych, także w filozofii nowożytnej. Otarłem się także o świadków Jehowy. W pewnym momencie mojego życia na­mia­stką sacrum stała się muzyka — była dla mnie ważna, jeśli nie najważniejsza. Przez muzykę trafił do mnie taki styl bycia zwany punk. Młodzi ludzie wiedzą, o co chodzi.


— Myślę, że starsi też.

— A jeśli nie, to są to tacy, którzy mają włosy postawio­ne na irokeza, noszą ciężkie skóry… Często — mówię po sobie — są to owce w wilczych skórach. Ja byłem punko­wcem, bo miałem w sobie bunt. Wynikało to trochę z nie­akceptacji w domu i innych sytuacji rodzinnych, a także z moich relacji z ojcem. Była to chęċ wyładowania buntu, swojego niespełnienia w miłości. Z drugiej strony czułem, że tęsknię do wyższych rzeczy, ale nie umiałem tego zwe­rbalizowaċ.


— Wiemy, że ruch punkowy zaczął się od słów Johnego Rottena: „Jestem Antychrystem — jestem anarchistą”. Czy ludzie skupieni wokół idei Jarocina, i Ty sam, utożsamialiście się z anarchią?

— Tak, ja też. To był bunt przeciw wszystkim, przeciw społeczeństwu, systemowi. Grałem kiedyś w zespole „Mo­skwa”, to był w połowie lat osiemdziesiątych najostrzej grający zespół punkowy w Polsce. U mnie był jeszcze drugi biegun — muzyka regae, która mnie zaczęła kierowaċ w drugą stronę. Bunt to był głos, by byċ zauważonym, nie byċ szarym człowiekiem w tłumie.


— To był taki styl dowartościowania swojej osoby?

— Tak, ja chciałem byċ w pewnym sensie zauważonym przez innych ludzi. I przyznam, że przyjemnośċ mi spra­wia­ły jakieś reakcje ludzi — szczególnie starszych.
    Najba­rdziej zauważali mnie milicjanci.


— To się czasami też różnie kończyło.

— Bywało różnie. Zwiedziłem parę ładnych komend
i komisariatów w tamtych czasach. Zawsze chciałem byċ radykalny i pokazywaċ ten swój radykalizm przed swoimi kumplami. Chciałem byċ twardzielem.


— Tomek Budzyński mówi teraz, że największy radykalizm to Kazanie na górze z Ewangelii św. Mateusza. To jest radykalizm, przy którym anarchizm jest konserwatyzmem.

— Tak, ale wtedy byłem od tego bardzo daleko. Dlate­go radykalizm wyobrażałem sobie tak, jak umiałem. Do­pie­ro później, gdy w Jarocinie w roku 1987 spotkałem ewange­lizujący zespół rockowy „No Longer Music” z Ameryki i na ich koncercie po raz pierwszy spotkałem Jezusa, bardzo mocno mnie wtedy dotknął Duch Święty. Oddałem życie Je­zusowi. Gdy po modlitwie wokalista tego zespołu podszedł do mnie, bo mnie poznał, i powiedział: Ty jesteś Darek. Spytałem: Skąd wiesz? A on: Bo oglądałem w Amsterdamie film, który rok wcześniej był nakręcony przez telewizję BBC o polskiej muzyce niezależnej. Tam była pokazana frustra­cja. Wszyscy, którzy się tam wypowiadają, między innymi ja, mówiliśmy o braku przyszłości i nadziei w Polsce. I on odczuł, że Bóg mu mówi, żeby pojechał do Polski ze swoim zespołem. W Jarocinie było 20.000 ludzi, a on podszedł do mnie. Nie ma przypadków(…).


— W swoim świadectwie mówisz, że wtedy jednak nie uświado­miłeś sobie radykalności i konsekwencji pójścia za Jezusem.

— Wtedy ufałem samemu sobie, że mogę sam za Jezu­sem pójśċ. Okazało się, że jest to kolejna iluzja w moim życiu. I kiedy wróciłem z Jarocina, byłem taki nałado­wa­ny… A ze mną było trochę jak z tą świnią — choċby nie wiadomo jakim proszkiem umył świnię, to ona i tak zaraz wróci do swojego dawnego miejsca i będzie tarzaċ się w błocie. Ze mną było dokładnie tak samo. Wróciłem do na­rko­tyków, do swoich zniewoleń, różnych grzechów. Okaza­ło się, że bez Kościoła jest niemożliwe pójście naprzód. Ale ja wtedy byłem na etapie: Jezus tak, bo Go odczułem, ale Kościół — nie. Stan ten był jeszcze gorszy niż poprzedni.


— Pochodzisz z rodziny niewierzącej, a więc chrzest przyjąłeś niedawno.

— Tak, to było parę lat temu i było to dla mnie wydarze­nie dośċ mocne, jedno z największych w życiu. Jeszcze nie do końca rozumiem znaczenie chrztu i wszystkich łask, któ­re spływają. Ale dzięki wspólnocie — moja żona i prawie cały zespół „Tymoteusz” należy do neokatechumenatu — dzięki formacji, ciągle mogę się nawracaċ. To właśnie Ko­ściół daje wiarę przez sakramenty, przez Eucharystię, przez spowiedź. Dopiero później zrozumiałem, jaką łaską jest Kościół — poczułem się częścią Kościoła, częścią Ciała Chrystusa. Zacząłem kochaċ Kościół.


— Czym jest dla Ciebie Eucharystia?

— To największa łaska, jakiej doznaję, kiedy wiem, że we mnie zaczyna krążyċ Krew Chrystusa, kiedy wiem, że się nasycam Jego Ciałem. Sam Bóg Wszechmogący do mnie przychodzi i mnie karmi Swoim Świętym Ciałem — To jest Manna, którą dostaję, abym mógł iśċ dalej. Bym mógł głosiċ swoje do-świadczenie ludziom, którzy są w podobnej sytuacji, w jakiej ja byłem przed poznaniem Jezusa, muszę się karmiċ. Bez Eucharystii, bez sakramentów byłoby to zupełnie niemożliwe, bo z obfitości serca przemawiają usta. A gdyby moje serce było puste, to byłyby to tylko puste słowa.

Wywiad przeprowadził Grzegorz Ułamek




Praca domowa
Jesteś młodym człowiekiem. Byċ może słuchasz jakiegoś rodzaju muzyki młodzieżowej. Jaka to muzyka, czy zastanawiasz się nad przesłaniem tekstów? Co dobrego ona wnosi w Twoje życie? Co znaczy w Twoim życiu wybraċ Jezusa?



Następna:  Lekcja Nr 44  —   ZAGROŻENIA WIARY      |>>>>>|

Poprzednia:
  Lekcja Nr 42  —   KOŚCIÓŁ W POLSCE WOBEC WYZWANIA WOLNOŚCI      |<<<<<|


| powrót do startu |   | powrót do: SPIS TREŚCI |