Ks. Piotr Tomasik — „TAK NIECH ŚWIECI WASZE ŚWIATŁO”

Podręcznik do nauki religii dla III klasy gimnazjum


Rozdział trzeci:
DROGA UCZNIA CHRYSTUSA

Odpuśċ nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom

38. Kościół wobec wyzwania ideologii

Poprzednia lekcja przywołała temat nazizmu, jednego z dwóch wielkich ustrojów ideologii totalitarnej, jakie kładły się złowrogim cieniem na dziejach Europy i świata w XX wieku. Dlatego warto zastanowiċ się, jakie było odniesienie ideologii totalitarnych do Kościoła i chrześcijaństwa i jakie świadectwo dawali uczniowie Jezusa w tamtych trudnych czasach. Nie jest bowiem powiedziane, że ludzkośċ rozprawiła się z ideolo­gią totalitarną raz na zawsze. Byċ może w czasach, jakie się przed Wami otwierają, w których Bóg Was powołał do budowania swego Królestwa, będziecie musieli też przejśċ próbę męstwa i wierności.


Nazizm (narodowy socjalizm) w Niemczech wobec chrześcijaństwa


Nazizm hitlerowski opierał się na teorii rasowej i stanowił ideologię przenikniętą filozofią ateistyczną, bazującą na materializmie biologicznym, gdzie „rasa” i jej dobro przybierały charakter wartości najwyższej, określającej prawo i moralnośċ. Odrzucał tym samym Boga, walory duchowe, a więc i samą istotę chrześcijaństwa. Hitleryzm miał klasyczną strukturę idei mesjańskiej, skrajnie bezbożnej, a zarazem całkowicie świeckiej. Führer zajął w nim miejsce Chrystusa, idea wybrania przybrała postaċ do­ktryny rasistowskiej, idea łaski wypaczyła się w pojęcie nadczłowieka, zaś obietnica zbawienia w perspektywę tysiącletniej Rzeszy. We krwi aryjskiej ideologia ta chciała widzieċ boską naturę człowieka. Jest charakterystyczne, że wobec swojego działania Hitler używał terminu z języka teologii: Opatrznośċ.

Zgodnie z tymi założeniami, wykorzystując wszelkie środki propagandy, naziści budowali skutecznie sprawny system administracji państwowej i wprowadzali sto­so­wne regulacje prawne. W różny sposób udało się pozyskaċ dla oficjalnego programu partii hitlerowskiej, czyli Narodowo–socjalistycznej Niemieckiej Partii Pracy (NSDAP), szerokie masy społeczeństwa. Zręczna propaganda ze swoimi mechanizmami kła­mstwa wraz z rygorystycznym systemem ideologizacji szkolnictwa, a jednocześnie niepodważalne osiągnięcia gospodarcze, które przywracały sfrustrowanej ludności Niemiec poczucie dumy, to wszystko składało się na utwierdzanie systemu hitlero­wskiego.

Przy realizowaniu założeń ideologicznych wobec chrześcijaństwa nazizm obierał drogę kompromisów, by nie prowokowaċ opozycji. Hitler zresztą uchodził za niezwy­kle utalentowanego mistrza kłamstwa. Było to balansowanie między deklarowaną ne­utralnością państwa a jakimś nieokreślonym bliżej „chrześcijaństwem pozyty­wnym”, przydatnym do budowania dobra narodu. Walka z Kościołem była walką progra­mo­wą, ciągłą, jednak ze względów taktycznych prowadzoną w sposób zakamuflowany. W kraju przyznającym się niemal w całości do chrześcijaństwa niemożliwa była fronta­lna rozprawa z chrześcijaństwem. Działanie przeto szło w kierunku stopniowego li­kwi­dowania organizacji katolickich, instytucji, ograniczania ich wpływu na życie publi­czne, oskarżania najbardziej aktywnych duchownych, zwłaszcza katolickich, o działa­lnośċ wrogą wobec państwa i autentycznego dobra narodu. Hitlerowscy usuwali re­ligię ze szkół, zdejmowali krzyże ze ścian klas szkolnych. W ten sposób do 1938 r. Kościół katolicki w III Rzeszy został zepchnięty do sfery milczenia.

Papież Pius XI przez encyklikę z 1937 r. Mit brennender Sorge, kierowaną do katolików niemieckich w ich języku, starał się demaskowaċ niebezpieczeństwa, do jakich prowadzi nazizm. Dokument papieski obszernie wykazywał błędy systemu, które godzą w naukę i moralnośċ chrześcijańską. Echo encykliki było jednak bardzo ograniczone. Kościół katolicki w Niemczech został już wcześniej pozbawiony możli­wości szerszego oddziaływania na życie publiczne.




Poszli za Chrystusem

Bł. Bernard Lichtenberg urodził się w 1875 r. w Oławie na Śląsku jako najstarszy syn właściciela sklepu spożywczego. Po ukończeniu szkoły średniej i odbyciu studiów teologicznych przyjął święcenia kapła­ńskiej we Wrocławiu. Pracował jako wikariusz, a potem jako proboszcz w Berlinie. Rozwinął tam intensywną działalnośċ społeczną, opiekując się zwłaszcza ludźmi biednymi. W 1931 r. został proboszczem katedry be­rlińskiej. Po dojściu Hitlera do władzy nie zaniechał swojej pracy społe­cznej i charytatywnej. Protestował przeciwko nieludzkim warunkom panu­jącym w obozach koncentracyjnych oraz przeciw stosowaniu eutanazji wobec psychicznie chorych. Udzielał pomocy prześladowanym Żydom, publicznie modlił się za nich, jak również za więźniów obozów konce­ntracyjnych.

W październiku 1941 r., na podstawie donosu, został aresztowany przez gestapo i przesłuchiwany. Podtrzymaniem dla niego był list z wy­razami poparcia, jaki osobiście wystosował do niego papież Pius XII. Wypuszczono go na kilka miesięcy z więzienia, a następnie wysłano do obozu koncentracyjnego w Dachau. Zmarł w drodze do obozu, 5 XI 1943 r.


W trakcie beatyfikacji bł. Bernarda Lichtenberga Jan Paweł II mówił:




Jan Paweł II naucza

Kryterium autentycznego naśladowania Chrystusa nie je­st zdobycie poklasku świata, lecz złożenie wiernego świade­ctwa Jezusowi Chrystusowi. Pan nie oczekuje od swych ucz­niów wyznania kompromisu przed światem, lecz wyznania wia­ry, która gotowa jest również ponieśċ ofiarę. (…)

Chrystus jest Prawdą. Bernard dał temu świadectwo aż do ostatniego tchnienia. Wbrew kłamstwu narodowo–socjali­sty­cznej ideologii, Lichtenberg zadeklarował odważnie: „Moim wodzem jest Chrystus!” Odmawiając codziennie nieszpory, modlił się za „niearyjskich chrześcijan”, żyjących w ucisku, za prześladowanych Żydów, za więźniów obozów konce­ntra­cy­jnych. (…)

Bernard Lichtenberg zrozumiał jasno, że tam, gdzie nie respektuje się prawdy Bożej, narusza się również godnośċ człowieka. Gdzie panoszy się kłamstwo, dominują zawsze uczynki fałszywe i złe: „Działania człowieka są konsekwencją jego zasad. Jeśli zasady są błędne, również i działania nie będą sprawiedliwe. Zwalczam błędne zasady, z których nie­uchronnie biorą początek błędne działania” — tak pisze w protokole swego pierwszego zeznania przed nazistowskimi sędziami. Nazwał także jasno i precyzyjnie niektóre z tych fałszywych zasad: „usunięcie lekcji religii ze szkół, walka z krzyżem, zeświecczenie małżeństwa, świadome zabijanie istot uważanych za niegodne, by żyċ (eutanazja), prześla­do­wanie Żydów". Bernard Lichtenberg mówił i działał samo­dzie­lnie i odważnie, kierując się swymi jasno sformułowanymi zasadami. (…)

Drodzy bracia i siostry! Przykład bł. Bernarda zachęca nas do współpracowania dla prawdy. Nie dajcie się zwieśċ, nawet jeśli Bóg i wiara chrześcijańska jest zniesławiana i wyszy­dza­na również i w naszych czasach. Pozostańcie wierni praw­dzie, którą jest Chrystus. Odważnie zabierajcie głos, gdy wi­dzicie, że błędne zasady znów prowadzą do błędnych działań, gdy obraża się godnośċ człowieka albo podaje w wątpliwośċ ustanowiony przez Boga porządek moralny.


Berlin, 23 VI 1996




Zastanów się
»Dlaczego bł. Bernard Lichtenberg uważał, że dla godnego życia konie­czne jest zachowywanie praw moralnych?
»Dlaczego postaċ bł. Bernarda Lichtenberga ważna jest dla nas, ludzi żyjących po upadku i rozliczeniu nazizmu?


Komunizm w Rosji, Polsce i innych krajach europejskich wobec wiary i Kościoła




Zastanów się
»Jakie były założenia komunizmu?
»W jaki sposób Lenin doszedł do władzy?
»Jakie działania podejmowali bolszewicy w Rosji i Związku Sowieckim wobec poszczególnych grup ludności?
»Jaki był stosunek komunistów do wyznawców rozmaitych religii i wyznań: prawosławnych, unitów (greko–katolików), katolików, muzułmanów?
»Przypomnijcie z lekcji języka polskiego opisy życia ludzi w łagrach.

Komunizm ze swej natury był przeciwny religii. Widział w niej opium dla ludu. Było to dośċ logiczne, gdyż wyznawcy komunizmu wierzyli, iż Boga nie ma, a jedyne, co istnieje, to materia. Materii przypisywali cechy boskie, np. wiecznośċ. Nic zatem dzi­wnego, że reżimy komunistyczne dążyły do zniszczenia religii czy to w wyniku ekste­rminacji, czy w bardziej ewolucyjnej formie. Komunizm, z całą chęcią panowania nad myślami człowieka (co jest cechą wszystkich totalitaryzmów), nie mógł zgodziċ się na religię, która uniezależnia człowieka od człowieka, bo odnosi go i zbliża do Boga.

Komunizm wyrósł ze sprzeciwu wobec niesprawiedliwości społecznej. Odpowie­dzią na zło, jakim był wyzysk robotników, była idea walki klas, w istocie idea niena­wiści. Nic dziwnego, że marksizm był tak bardzo przeciwny chrześcijaństwu. Klasa właścicieli miała byċ pokonana przez klasę robotniczą, która miała staċ się klasą pa­nującą. Marksizm nie odrzucił niesprawiedliwego pojęcia klasy panującej, a wskazał na inne środowisko predestynowane do objęcia tej roli. W praktyce jednak to nie klasa robotnicza, a kasta funkcjonariuszy partii komunistycznej i tajnej policji polity­cznej stanowiła nową klasę właścicieli. Zbrodnie policji politycznej nie zostały do dziś rozliczone i sprawiedliwie osądzone.

W czasie swej pielgrzymki do Polski w 1987 r., w Gdańsku, kolebce oporu wobec komunizmu, Jan Paweł II przeciwstawił chrześcijańską etykę solidarności ideologii walki klas:




Jan Paweł II naucza

„Jeden drugiego brzemiona noście” — to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej soli­darności. Solidarnośċ — to znaczy: jeden i drugi, a skoro brze­mię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy „brzemię” dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich. Nie może byċ walka silniejsza od solidarności. Nie może byċ program walki ponad programem solidarności. Inaczej — rosną zbyt ciężkie brzemiona. I rozkład tych brze­mion narasta w sposób nieproporcjonalny. Gorzej jeszcze: gdy mówi się: naprzód „walka” — choċby w znaczeniu walki klas — to bardzo łatwo drudzy pozostają na „polu społecz­nym” przede wszystkim jako wrogowie. Jako ci, których trze­ba zwalczyċ, których trzeba zniszczyċ. Nie jako ci, z którymi trzeba szukaċ porozumienia, z którymi wspólnie należy obmy­ślaċ, jak „dźwigaċ brzemiona”. „Jeden drugiego brzemiona noście”.


Gdańsk, 12 VI 1987




Zastanów się
»W jakich okolicznościach komuniści przejęli władzę w Polsce po II wojnie światowej?
»W jaki sposób komuniści polscy walczyli z opozycją i tłumili myśl niezależną?
»Co wiecie o działalności cenzury?
»Co wiecie o prześladowaniach Kościoła, duchowieństwa i ludzi wie­rzących w poszczególnych okresach dziejów PRL–u?

W Polsce komuniści objęli władzę nie w wyniku wyborów lub rewolucji, ale w wy­niku niesprawiedliwego jałtańskiego podziału Europy. Polska, jako jedyny kraj koalicji antyhitlerowskiej, nie odzyskała po wojnie pełnej wolności i dostała się pod pośre­dnią okupację sowiecką. Oczywiście, zakres wolności w Polsce był znacznie szerszy niż w Związku Sowieckim. Niemniej jednak najważniejsze strategiczne decyzje zapa­dały nie w Warszawie, lecz w Moskwie. Komunizm polski, choċ nieco łagodniejszy od sowieckiego, był totalitaryzmem wymierzonym przede wszystkim przeciwko Kościo­łowi katolickiemu, jedynej sile niezależnej, która ostała się w państwie policyjnym i która miała długie tradycje wspierania narodu w walce o niepodległośċ i wolnośċ.

Z całą pewnością na lekcjach historii dośċ dokładnie poznaliście historię Polski po­wojennej i dlatego w podręczniku religii nie ma sensu przypominaċ wszystkich tych faktów. Dlatego ograniczymy się do ukazania dwóch bohaterskich postaci ludzi Ko­ścio­ła, o których wyniesienie na ołtarze modlimy się.




Poszli za Chrystusem

Kardynał Stefan Wyszyński urodził się w 1901 roku w Zuzeli nad Bugiem. Bardzo wcześnie, gdy miał 9 lat, stracił matkę. Po skończonej szkole powszechnej i średniej wstąpił do seminarium duchownego we Włocławku. Tam też przyjął święcenia kapłańskie.

Jako ksiądz pracował najpierw w charakterze redaktora dziennika "Słowo Kujawskie". Potem skierowany na studia na Katolicki Uniwersytet Lubelski kończy je robiąc doktorat z prawa kanonicznego. Zostaje profe­sorem seminarium we Włocławku. Pisze wiele artykułów na temat nauki społecznej Kościoła.

W czasie wojny, na polecenie biskupa, bł. Michała Kozala, wyjechał z Włocławka. Ukrywał się w różnych rejonach Polski, gdyż w każdej chwili groziło mu uwięzienie przez Gestapo i wywiezienie do obozu.
  W tym czasie opiekował się duszpastersko żołnierzami AK, a w trakcie Powstania Warszawskiego był jednym z kapelanów.

Po wojnie wraca do Włocławka, podejmuje swoje dawne obowiązki. Jednakże po roku zostaje przez Ojca Świętego mianowany biskupem lu­belskim, a w roku 1948 arcybiskupem gnieźnieńskim i warszawskim, Prymasem Polski. Jako głowa polskiego Kościoła usiłował ułożyċ jakoś kontakty pomiędzy Kościołem a wrogimi religii nowymi władzami komu­nistycznymi. Zawarł nawet porozumienie, które miało normowaċ te konta­kty. Niestety, władze porozumienie podpisały, ale go nie przestrzegały. Prymas Polski protestował, ale na darmo. W atmosferze wzmagającego się terroru aresztowano w roku 1953 Księdza Prymasa i uwięziono w Sto­czku Warmińskim, potem w Prudniku, a na koniec w Komańczy. Z wię­zie­nia wyszedł po trzech latach. W międzyczasie Ojciec Święty ustanowił go kardynałem.

W roku 1956 rozpoczął się czas przygotowania do Tysiąclecia Chrztu Polski. Kardynał Wyszyński postanowił, że w okresie tym po Polsce od­by­waċ się będzie pielgrzymka kopii obrazu Matki Boskiej z Jasnej Góry. Matka Boska odwiedzała parafie polskie. Na modlitwie gromadziły się nieprzebrane rzesze wiernych. Dlatego komuniści uwięzili obraz, nie po­zwo­lili na peregrynację. Zgodnie z zaleceniem Ks. Prymasa wędrowała pusta rama, Maryja była duchowo obecna, wśród niemniejszych rzesz wierzących. Ten okres przygotowań do Millenium, jak i same obchody były wielką manifestacją wiary naszego narodu. Miłośċ do Maryi, ca­łko­wite zawierzenie Jej stanowiło podstawowy program służby Kościołowi, jaki realizował Prymas Tysiąclecia. Mimo krytyki i nagonki, mimo wielu utrudnień, jakie ówczesne władze stosowały wobec kardynała Wyszy­ńskiego, pozostał on niezłomny, wytrwale i odważnie dopominając się o prawa człowieka i prawo do wyznawania religii.

Kard. Stefan Wyszyński zmarł 28 V 1981 r. W archidiecezji warsza­wskiej prowadzony jest proces beatyfikacyjny tego niezłomnego księcia Kościoła i obrońcy praw człowieka i narodu.


Kard. Stefan Wyszyński wielokrotnie był zmuszony protestowaċ przeciwko de­cy­zjom totalitarnych władz komunistycznych. Przeczytajcie fragment jednego z jego ka­zań, gdy ostrzega władze przed lekceważeniem polskiej racji stanu. Czy ten problem nie jest również dziś aktualny?



Przeczytaj

Kościół w naszej Ojczyźnie od wieków staje w obronie ludzi pokrzywdzonych nadużyciami ze strony władz. Dlatego też Kościół polski staje w obronie narodowej racji stanu. Oznacza to coś więcej aniżeli polityczna racja stanu. Albowiem polityczna racja stanu zmienia swoje wymiary, natomiast naród — trwa, ma swoją wiarę, swoje zasady mo­ralne, swoją kulturę religijno–narodową, obyczaj naro­do­wy i stoi na straży tych wartości, które nie od razu powsta­ją i zniszczyċ się od razu nie dadzą. (…)

Jakże wiele mamy współcześnie przykładów naruszania ładu moralnego! Najbardziej dotkliwie ład moralności chrześcijańskiej został pogwałcony w życiu rodzinnym i ma­łżeńskim. Dzisiaj już biją na alarm — Polska wymiera, a rodzina już nie jest kolebką, lecz trumną. Wychowanie szko­lne, ateistyczne, laickie, wychowanie według zasad „mora­lności socjalistycznej”, zamiast służyċ narodowi i uma­cniaċ go, prowadzi naród do niechybnej zagłady. Niektórzy już dzisiaj widzą pustą plamę na tym terenie, gdzie dziś żyje i rozwija się Polska.

Kard. Stefan Wyszyński,
Kazanie wygłoszone w Krakowie na Skałce, maj 1975


Kilka dni po swoim wyborze na Stolicę Piotrową Jan Paweł II tak mówił o kardy­nale Wyszyńskim:




Jan Paweł II naucza

Czcigodny i umiłowany Księże Prymasie! Pozwól, że po­wiem po prostu, co myślę. Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pe­łen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Two­jej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej bohaterskiej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła.

Watykan, 23 X 1978





Poszli za Chrystusem

Ksiądz Jerzy Popiełuszko urodził się w 1947 r. we wsi Okopy na Podlasiu. Jego rodzice prowadzili gospodarstwo rolne. Po skończeniu szkoły podstawowej uczył się w liceum w Suchowoli. W szkole nauczy­ciele charakteryzowali go jako ucznia przeciętnie zdolnego, ale ambi­tne­go. Od dzieciństwa był ministrantem. O tym, że idzie do seminarium du­chownego, powiadomił w czasie balu maturalnego. Na początku II roku studiów został przymusowo wcielony do wojska. W latach 1966–68 odbył zasadniczą służbę wojskową w jednostce w Bartoszycach. Warto przypo­mnieċ, że wcielanie kleryków do wojska (wbrew umowie państwa z Ko­ścio­łem) było szykaną władz komunistycznych wobec Kościoła i bisku­pów. Planowano, że poprzez przemyślany system indoktrynacji prowa­dzonej przez wyselekcjonowaną kadrę oficerów politycznych, uda się skłoniċ kleryków do porzucenia studiów w seminariach. Kleryk–żołnierz Jerzy Popiełuszko wyróżniał się wielką odwagą w obronie swoich prze­konań, co powodowało różne szykany. Po powrocie z wojska Jerzy cię­żko zachorował. Odtąd do końca życia będzie borykał się z kłopotami zdrowotnymi.

W 1972 r. został księdzem, przyjąwszy święcenia z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego. Na obrazku prymicyjnym zapisał znamienne sło­wa: „Posyła mnie Bóg, abym głosił Ewangelię i leczył rany zbolałych se­rc”. W pracy duszpasterskiej szczególnie upodobał sobie pracę z dzieċmi i młodzieżą.

Niestety kłopoty ze zdrowiem nasilały się. Wielokrotnie przebywał w szpitalu. Dlatego ks. Jerzy został mianowany duszpasterzem pielę­gnia­rek. Dzięki jego zaangażowaniu te modlitewne spotkania stworzyły wspó­lnotę formacyjną łączącą bardzo wielu ludzi.

Czasem przełomu w życiu ks. Jerzego stało się lato 1980 r., kiedy Ks. Prymas wyznaczył go na kapelana robotników Huty „Warszawa”. Oto, jak sam ks. Jerzy wspominał wydarzenia pierwszego dnia swej no­wej pracy:


„Tego dnia i tej Mszy św. nie zapomnę do końca życia. Szedłem z ogromną tremą. Już sama sytuacja była zupełnie nowa. Co zastanę? Jak mnie przyjmą? Czy będzie gdzie od­prawiaċ? Kto będzie czytał teksty? Śpiewał? Takie, dziś może naiwnie brzmiące pytania, nurtowały mnie w drodze do fabry­ki. I wtedy przy bramie przeżyłem pierwsze wielkie zdumienie. Gęsty szpaler ludzi — uśmiechniętych i spłakanych jedno­cze­śnie. I oklaski. Myślałem, że ktoś ważny idzie za mną. Ale to były oklaski na powitanie pierwszego w historii tego zakładu księdza przekraczającego jego bramy. Tak sobie wtedy pomy­ślałem — oklaski dla Kościoła, który przez trzydzieści lat wy­trwale pukał do fabrycznych bram. Niepotrzebne były moje obawy — wszystko było przygotowane: ołtarz na środku placu fabrycznego i krzyż, który potem został wkopany przy wejściu (do huty), przetrwał ciężkie dni i stoi do dzisiaj otoczony ciągle świeżymi kwiatami, i nawet prowizoryczny konfesjonał. Znaleźli się także lektorzy. Trzeba było słyszeċ te męskie głosy, które niejednokrotnie przemawiały niewyszukanymi słówkami, a te­raz z namaszczeniem czytały święte teksty. Okazało się, że potrafią też i śpiewaċ o wiele lepiej niż w świątyniach”.


Od tego spotkania przy ołtarzu rozpoczęła się duchowa przyjaźń hu­tników z ks. Jerzym. Co niedziela odprawiał dla nich Mszę św. w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie. Spotykał się z nimi regularnie co miesiąc. Zorganizował swoistą szkołę dla robotników. Prowadził dla nich katechezę, ale także poprzez cykle wykładów chciał pomóc im zdobyċ wiedzę z różnych dziedzin, zakłamanych lub przemilczanych przez ów­czesną propagandę totalitarną — z historii Polski i literatury, społecznej nauki Kościoła, prawa, ekonomii, a nawet technik negocjacyjnych. Do ich prowadzenia zapraszał specjalistów. Po wprowadzeniu stanu wojennego ks. Popiełuszko organizuje liczne działania charytatywne. Wspomaga lu­dzi prześladowanych i skrzywdzonych. Uczestniczy w procesach are­szto­wanych za przeciwstawianie się prawu stanu wojennego.

Od lutego 1982 r. odprawia comiesięczne Msze św. za Ojczyznę i wygłasza kazania religijno–patriotyczne (było ich razem 26), w których — przez pryzmat Ewangelii i nauki Kościoła — interpretuje moralny wymiar bolesnej współczesności.

We wrześniu 1983 roku ks. Jerzy zorganizował pielgrzymkę robotni­ków Huty „Warszawa” na Jasną Górę. Za rok do Częstochowy będą pie­lgrzymowaċ już robotnicy z różnych części Polski. Idea ks. Jerzego prze­rodziła się w coroczną wrześniową ogólnopolską pielgrzymkę ludzi pracy na Jasną Górę.

Działalnośċ ks. Popiełuszki sprawia, że staje się on celem niewybre­dnych ataków władz. Mnożą się zdarzenia, które miały zastraszyċ po­wsze­chnie szanowanego kapłana, także poprzez powodowanie zagro­że­nia jego życia. Dwukrotnie włamano się do jego mieszkania, nieustannie go śledzono, zniszczono mu samochód. Nieznani sprawcy wrzucili do jego mieszkania ładunek wybuchowy. Nieustannie wysyłano pisma urzę­dowe do władz kościelnych z zarzutami, że jego kazania „godzą w inte­resy PRL”. W 1983 r. prokurator wszczął śledztwo w sprawie rzekomego nadużywania wolności sumienia i wyznania na szkodę PRL. To rozpo­czę­ło wyjątkowo trudny czas w życiu ks. Jerzego. Od stycznia do lipca 1984 r. był przesłuchiwany 13 razy. Raz aresztowany, został uwolniony po interwencji biskupów. Szczególnie brutalne ataki były związane z oszcze­rczą kampanią prowadzoną przez ówczesnego rzecznika prasowego rzą­du Urbana.

13 X 1984 r. dochodzi do upozorowanego wypadku samochodowego w drodze z Gdańska do Warszawy, który był zamachem na życie ks. Po­piełuszki. Drugi zamach zaplanowano na 19 X. Tego dnia ks. Jerzy był zaproszony do Bydgoszczy, do parafii św. Polskich Braci Męczenników, na spotkanie modlitewne w Duszpasterstwie Ludzi Pracy. Odprawiał Mszę św., ostatnią w swoim życiu. Potem poprowadził rozważania wokół bolesnych tajemnic Różańca Św. kończąc je zdaniem:


„Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy”.


Na drodze do Torunia, niedaleko miejscowości Górsk, samochód ks. Popiełuszki, prowadzony przez W. Chrostowskiego, został zatrzymany przez umundurowanych milicjantów ruchu drogowego (w rzeczywistości funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa). Kierowca został zmuszony do oddania kluczyków i przejścia do milicyjnego samochodu. Tam skuto go kajdankami. Napastnicy zmusili ks. Jerzego, aby wysiadł z samochodu. Ogłuszyli go silnym uderzeniem w głowę, zakneblowali usta i wrzucili do bagażnika. Odjechali. W czasie jazdy kierowca wyskoczył z pędzącego samochodu i natychmiast zaczął szukaċ pomocy. Ale było już za późno. Proces oprawców ze SB dał opis tortur, jakim poddali oni księdza. Zmasa­krowanego księdza utopili w Wiśle koło tamy we Włocławku.

Pogrzeb ks. Jerzego Popiełuszki zgromadził kilkaset tysięcy warsza­wiaków i delegacji z całej Polski. Wszyscy zgromadzeni czuli, że są świadkami ofiary Kapłana, który został zabity za Prawdę. A Prawdy nie mogą zabiċ ludzie opętani złem. Obecnie toczy się proces beatyfikacyjny ks. Jerzego Popiełuszki.




Przeczytaj

Aby pozostaċ człowiekiem wolnym duchowo, trzeba żyċ w prawdzie. Życie w prawdzie to dawanie świadectwa na zewnątrz, to przyznawanie się do niej i upominanie się o nią w każdej sytuacji. Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyċ taką czy inną decyzją, taką czy inną usta­wą. Na tym polega w zasadzie nasza niewola, że poddaje­my się panowaniu kłamstwa, że go nie demaskujemy i nie protestujemy przeciw niemu na co dzień. Nie prostujemy go, milczymy lub udajemy, że w nie wierzymy. Żyjemy wtedy w zakłamaniu. Odważne świadczenie prawdy jest drogą prowadzącą bezpośrednio do wolności. Człowiek, który daje świadectwo prawdzie, jest człowiekiem wolnym nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, nawet w obozie czy więzieniu. Gdyby większośċ Polaków w obecnej sytuacji wkroczyła na drogę prawdy, gdyby ta większośċ nie zapo­mi­nała, co było dla niej prawdą jeszcze przed niespełna ro­kiem , stalibyśmy się narodem wolnym duchowo już teraz. A wolnośċ zewnętrzna czy polityczna musiałaby przyjśċ prędzej czy później jako konsekwencja tej wolności ducha
i wierności prawdzie.

Zasadniczą sprawą przy wyzwoleniu człowieka i naro­du jest przezwyciężenie lęku. Lęk rodzi się przecież z za­gro­żenia. Lękamy się, że grozi nam cierpienie, utrata jakiegoś dobra, utrata wolności, zdrowia czy stanowiska. I wtedy działamy wbrew sumieniu, które jest przecież miernikiem prawdy. Przezwyciężamy lęk, gdy godzimy się na cierpienie lub utratę czegoś w imię wyższych wartości. Jeżeli prawda będzie dla nas taką wartością, dla której warto cierpieċ, warto ponosiċ ryzyko, to wtedy przezwyciężymy lęk, który jest bezpośrednią przyczyną naszego zniewolenia. Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom: „Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a nic więcej uczyniċ nie mogą”. (por. Łk 12,4)


Ks. Jerzy Popiełuszko, Fragment kazania 31 X 1982




Zastanów się
»Co znaczy dawaċ świadectwo prawdzie?
»W jaki sposób autor tych słów dał świadectwo prawdzie?
»Czy istnieją okoliczności zewnętrzne, które mogłyby człowieka zwo­lniċ od dawania świadectwa prawdzie?

Trzeba dodaċ, ta uwaga jest warta przemyślenia i zapamiętania, że komunizm sprowadził dziedzinę kultury do miejsca uprawiania propagandy. Dlatego też wielu, niekiedy utalentowanych twórców kultury, z lęku lub dla zysku, włączyło się w pisanie kompromitujących, pochwalających komunizm utworów. Czasy te są ciemną kartą kultury polskiej. Pisze o tym ironicznie ks. Jan Twardowski:



Poezja


Teraz się rodzi poezja religijna
co krok nawrócenia

lepiej nie mówiċ kogo nastraszył
buldog sumienia

ale Ty co świecisz w oczach jak w Ostrej Bramie
nie zapominaj
że pisząc wiersze byłem Ci wierny
w czasach Stalina


Ks. Jan Twardowski, Teraz


Nie wszyscy bowiem dali się złamaċ. Jedni twórcy wybrali emigrację, inni emi­gra­cję wewnętrzną — tworzyli bez szans publikowania. Pięknym świadectwem tamtych czasów jest program, jaki napisał w swoim wierszu Zbigniew Herbert:



Poezja


Idźdokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę

idźwyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

ocalałeś nie po to aby żyċ
masz mało czasu trzeba daċ świadectwo

bądźodważny gdy rozum zawodzi bądźodważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroċ usłyszysz głos poniżonych i bitych

niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy — oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys
(…)
Bądźwierny Idź


Zbigniew Herbert, Przesłanie Pana Cogito (fragment)




Praca domowa
W oparciu o wiedzę na temat historii Polski powojennej i dzisiejszych problemów naszej Ojczyzny, rozwiń myśl kard. Stefana Wyszyńskiego:

Prawda wypowiadana w słowie — kosztuje. Tylko za plewy się nie płaci. Za pszeniczne zia­rno pra­wdy — trzeba płaciċ.



Następna:  Lekcja Nr 39  —   KOŚCIÓŁ SOBORU      |>>>>>|

Poprzednia:  Lekcja Nr 37  —   KTO JEST MOIM BLIŹNIM?      |<<<<<|


| powrót do startu |   | powrót do: SPIS TREŚCI |