Ks. Piotr Tomasik — „TAK NIECH ŚWIECI WASZE ŚWIATŁO”

Podręcznik do nauki religii dla III klasy gimnazjum


Rozdział trzeci:
DROGA UCZNIA CHRYSTUSA

Ojcze nasz, któryś jest w niebie

24. Modlitwa

Modlitwa jest nieodłącznie związana z wiarą. Człowiek, który uwierzył Bogu, je­dnocześnie w sposób naturalny szuka z Nim kontaktu poprzez modlitwę. Pewne ro­dzaje modlitwy są łatwiejsze, inne trudniejsze. W każdym jednak wypadku ludzie wierzący doceniają wartośċ modlitwy. W życiu każdego człowieka pojawiają się tru­dności związane z modlitwą. Pisze o nich Wasz trochę od Was starszy kolega:



Listy,
opinie

Nie potrafię się modliċ. Trochę do mo­dlitwy się przymuszam, ale największą tru­dnośċ dla mnie stanowi to, że wydaje mi się, że moje modlitwy nie mają sensu, że nie zostaną wysłuchane, że będzie tak, jak miało byċ. Po co zatem się modliċ? Może lepiej zrobiċ komuś coś dobrego, po­móc mu, uczyniċ jego życie szczęśliwszym.


Takie trudności przeżywało byċ może wielu spośród Was. W dzisiejszym świecie często przeciwstawia się modlitwę działaniu, uznaje się modlitwę za coś mało warto­ściowego.



Zastanów się
»Jaki jest sens modlitwy?
»Jaki jest związek modlitwy z wiarą?
»Czy wszystkie nasze modlitwy są niewysłuchane?
»Czy modlitwa potrzebna jest człowiekowi wierzącemu, czy też Bogu?



Komentarz

W książce Cronina Zielone lata zetknąłem się z tym samym pro­blemem modlitwy, znanym mi już z własnego doświadczenia. Oto mały Robert, po katastrofie z egzaminem i z Gawinem, ciska w ziemię cudo­wny medalik z rozpaczą i zwątpieniem. Skończyły się wszystkie nadzie­je. Tylko nieufnością wolno obdarzaċ niebo. Modlił się on gorąco, dzie­cinną ufnością i nie został wysłuchany. Cóż więc pozostaje mu innego, jak zwątpiċ w dobroċ Boga? Jeżeli jednak patrzy się na to z zewnątrz oczyma wiary, to jasnym jest dlaczego Bóg nie mógł tej modlitwy wysłu­chaċ. Bo Bóg święty — nie może dogadzaċ namiętnościom ludzkim. A źródłem modlitwy Roberta była ostatecznie ludzka namiętnośċ, ambicja chorobliwa. I nie prosił on Boga o dobro, dobro absolutne czyli o to, co jest konieczne do zbawienia duszy, co prowadzi do szczęścia prawdzi­wego, wiecznego. Prosił o to, co jemu wydawało się dobre w danej chwili, a nie o to, co było dobre dla niego absolutnie, w oczach Boga.

Modlitwa może byċ nie wiem jak gorąca i ufna, pozostanie ona je­dnak niewysłuchana, jeżeli jej siłą napędową i źródłem jest jakaś taje­mna namiętnośċ ludzka. Święty Bóg jest bezlitosny wobec zła.

Niezrozumienie tej prawdy prowadzi tak często do załamania się ufności i wiary. Chodzi w tym wszystkim o jeden przymiot modlitwy, który określa się jako zgodnośċ z wolą Bożą. Tylko taka modlitwa po­siada obietnicę wysłuchania. Zgodna z wolą Bożą — czyli pragnąca urzeczywistnienia dobra, prawego porządku, woli Bożej. Tylko porządek Boży może przynieśċ duszy prawdziwe szczęście, tylko on stanowi dar dobry dla duszy, którego to daru dobry Ojciec niebieski nigdy nie odmó­wi. Jeżeli prosimy naprawdę o dar dobry, o ducha dobrego, wtedy ufno­śċ nasza może i powinna byċ bezwzględna. Chociażby wszystko odby­wało się na przekór naszym pragnieniom, trzeba ufaċ bezwzględnie, że Bóg nas wysłuchał i że zsyła nam to, co jest dla nas dobre, choċ my tego w danej chwili nic a nic pojąċ nie możemy.


Ks. Franciszek Blachnicki, Jak należy się modliċ




Nota

Ks. Franciszek Blachnicki (1921–1987), założyciel ruchu oazo­wego. W młodości zaangażował się w harcerstwo, w trakcie II wojny światowej działał w konspiracji. Aresztowany jako 20–letni chłopak, przeżył gehennę więzień i obozów koncentracyjnych. Skazany na śmierċ przez ścięcie doznał nawrócenia i postanowił swoje życie po­święciċ na służbę Bogu. Po uwolnieniu podjął studia w Seminarium Duchownym, został księdzem diecezji katowickiej. Był szykanowany przez władze komunistyczne w okresie stalinowskim za podejmowanie pracy z młodzieżą. W r. 1961 został krótko uwięziony, a potem musiał pracowaċ poza diecezją. Osiadł w Lublinie, gdzie na KUL–u podjął pracę naukową. Tam też dojrzała koncepcja ruchu oazowego, zwanego dziś Ruchem Światło–Życie. Zakładał oazy i organizował wakacyjne rekolekcje dla młodzieży z aprobatą i błogosławieństwem ówczesnego biskupa krakowskiego, kard. Karola Wojtyły. Zmarł w Niemczech, gdyż po ogłoszeniu stanu wojennego reżim komunistyczny nie zezwolił mu na powrót do kraju. Obecnie toczy się proces beatyfikacyjny ks. Fra­nciszka Blachnickiego. Ciało kandydata na ołtarze przeniesiono do miasta, które jest centrum ruchu oazowego w Polsce — do Krościenka nad Dunajcem.


W trakcie poprzedniej lekcji zauważyliśmy, że wiara często wiąże się z rzeczy­wi­stością, której nie potrafimy do końca przeniknąċ rozumem. Wiara jest tajemnicza. Modlitwa pozwala człowiekowi zbliżyċ się do tej tajemnicy nie samym rozumem, ale całą istotą. Modlitwa pozwala nam zanurzyċ się w tajemnicę Boga, który jest Miłością. W modlitwie odnajdujemy siłę do wielu zmagań, które musimy toczyċ na tym świecie, by zachowaċ w sobie dobro i pozostaċ wiernymi prawdzie. Modlitwa pozwala nam czuċ Boga. Dzięki modlitwie staje się On dostępny zarówno dla ludzi prostych, jak i wykształconych. Dlatego Chrystus, modląc się do Ojca, wołał:



Bóg mówi

Uwielbiam Cię, Ojcze, Panie niebios i ziemi, że zakryłeś to wszystko przed mędrcami i uczonymi, a objawiłeś prosta­czkom. Tak, Ojcze, tak bowiem podobało się Tobie.

Łk 10, 21


Człowiekowi, który nie wierzy, trudno jest pojąċ sens modlitwy. Dlatego ludzie niewierzący często traktują modlitwę jako zbędną stratę czasu. Jeśli pojawia się w Was myśl, że modląc się tracicie czas, to pamiętajcie, że Wam też grozi utrata wiary. A przecież wiara jest skarbem, którego warto strzec. Ułatwia ona człowiekowi poru­szanie się po drogach świata. Człowiek nie czuje się sam, bo wie, że jest z nim i opie­kuje się nim Ktoś, kto go kocha. Dzięki wierze możemy przystępowaċ do sakrame­ntów i przyjmowaċ od Boga przez Chrystusa dary łaski.



Zapamiętaj
Modlitwa jest wzniesieniem duszy do Boga lub pro­śbą skierowaną do Niego o stosowne dobra. Modlitwa jest, podobnie jak wiara, darem łaski Bo­żej. W modlitwie Chrystus pierwszy nas szuka, bo nas kocha.

Jakich postaw powinno się unikaċ w modlitwie? Mówi o tym uczniom sam Chry­stus, bezpośrednio przed nauczeniem ich Modlitwy Pańskiej:



Bóg mówi

Kiedy się modlicie, nie naśladujcie obłudników, czyli tych, którzy udają się na modlitwę do synagog i na skrzyżowania ulic po to, by ich widziano. Zaprawdę mówię wam: tacy już otrzymali swoją zapłatę. Ty zaś, gdy będziesz się modlił, wejdźdo swego mieszkania, zamknij za sobą drzwi i módl się do Ojca twego, który jest sam, w skrytości. A ojciec twój, który widzi także i to, co ukryte, odpłaci ci za to. Na modlitwach waszych nie bądźcie gadatliwi jak poganie, którzy sądzą, że gdy będą dużo mówiċ, prędzej zostaną wysłuchani. Nie naśla­dujcie ich! Ojciec wasz wie przecież dobrze, czego wam po­trzeba, nawet nim Go o to poprosicie.

Mt 6, 5–8




Komentarz

Pokusa obłudy może dotykaċ także modlitwy. Człowiek wtedy mo­dli się na pokaz, chce innym pokazaċ swoją pobożnośċ. Modlitwa traci wówczas swój sens, nie jest rozmową z Bogiem, ale przedstawieniem dla innych.

Gadatliwośċ na modlitwie dotyczyċ może przyjęcia pogańskiego założenia, że długośċ modlitw warunkuje ich skutecznośċ. Poganie uznawali, że pewne modlitwy mają charakter zaklęcia. Chrześcijanin tak nie może się modliċ, bo wie, że Bóg jest wolny w swoim działaniu. Poganin uznawał natomiast, że bożek, czyli idol jest posłuszny magi­cznym zaklęciom. Wystarczy wypowiedzieċ takie zaklęcie i naty­chmia­st musi się to spełniċ. Dlatego też trudnośċ w modlitwie może stanowiċ niewłaściwy obraz Boga. By dobrze się modliċ, trzeba pokornie uznaċ, że jesteśmy tylko stworzeniem, które prosi, które dziękuje, które uwiel­bia i chce przebłagaċ Stwórcę.

Chrystus też zwraca uwagę na to, iż czymś niestosownym jest mnożenie próśb, spraw do załatwienia dla Pana Boga. Owszem, Bóg wie, czego nam potrzeba. I dlatego modlitwa chrześcijanina jest ufnym powierzeniem się Temu, który nas kocha, bo jest Miłością.




Poezja


Bo Pan Bóg jest tak jasny, że nic nie tłumaczy
bo wiedzieċ wszystko to nic nie wyjaśniaċ
stąd cierpienie po prostu nie wiadomo po co
tak od razu bez sensu że całkiem prawdziwe
wszystkie łzy jak prosiaki chodzące po twarzy

bo miłości tak piękne że wciąż niemożliwe
choċ listy po staremu i szept w białej kartce
spotkania po kolei wiodące w nieznane
szczęście co się nagle obliże jak cielę
i śmierċ tak punktualna że zawsze nie w porę
choċ wiadomo śmierċ miłośċ od śmierci ocala

I jeszcze stare furtki donikąd i wszędzie
w których kiedyś czekałeś na to co nie przyszło
wyżeł co chciał ci łapę podawaċ na zawsze
biedronka co wróżyła że wojny nie będzie

Lecz Pan Bóg wie najlepiej — więc wszystko inaczej
czasem prośby nam spełnia żeby nas zawstydziċ


Ks. Jan Twardowski, Wszystko inaczej


Postawa modlitwy domaga się pokory. Modlitwa chrześcijanina wyraża się poprzez:


»uwielbienie Boga,
»prośby skierowane do Niego,
»dziękczynienie za wysłuchane modlitwy,
»przebłaganie Boga za popełnione niewierności.



Zastanów się
»Wymieniliśmy cztery rodzaje modlitwy: uwielbienie, prośba, dziękczynienie i przebłaganie. Modlitwa powinna byċ wyrazem naszej miłości do Boga i odpowiedzią na Jego wszechogarniającą miłośċ. Postaraj się ukazaċ, dlaczego każda z tych form modlitwy jest wyrazem naszej miłości ku Bogu.




Poszli za Chrystusem

Teresa Martin, późniejsza św. Teresa od Dzieciątka Jezus, urodziła się w 1873 roku w Normandii. Gdy miała 4 lata, umarła jej matka. W wie­ku 10 lat Teresa zapadła na ciężką chorobę, która spowodowała wiele cierpień. Wyzdrowienie przypisywała potem opiece Matki Boskiej. Teresa też przeżywała trudności duchowe. Zaraz po przyjęciu I Komunii Świętej zaczęły ją dręczyċ skrupuły, czyli niepewnośċ, czy Jezus przebaczył jej wszystkie grzechy w sakramencie pokuty. Po roku cierpień została, jak powiada, "całkowicie nawrócona". Postanowiła zapomnieċ o sobie i oddaċ się zbawianiu dusz ludzi, zwłaszcza zatwardziałych grzeszników. Pierwszym z takich ludzi był groźny morderca Pranzini. Dowiedziała się o nim z gazety. Oczekiwał na wykonanie wyroku śmierci i ani myślał się nawróciċ. Teresa bardzo modliła się za niego. Mówiła Jezusowi: "Oto mój pierwszy grzesznik. Dla mojej pociechy spraw, aby okazał jakiś znak skruchy". Chwilę przed wykonaniem egzekucji Pranzini odwrócił się, wyr­wał z rąk kapelana więziennego krzyż i ucałował.

W wieku 15 lat Teresa postanowiła wstąpiċ do klasztoru sióstr karme­litanek, zgromadzenia o bardzo surowej regule. Nie chciano jej przyjąċ, bo była bardzo wątłego zdrowia, a także ze względu na młody wiek. Udała się nawet do Rzymu, by prosiċ papieża. Jej zabiegi powiodły się dopiero rok później. Została karmelitanką w Lisieux, przybierając imię Te­resy od Dzieciątka Jezus. Miała bardzo jasny program swego życia i zro­zumienie tego, co chce uczyniċ: "Chcę byċ świętą" oraz "Przybyłam tu, by zbawiaċ dusze, a nade wszystko, by modliċ się za kapłanów".

W wieku 23 lat pojawiły się u Teresy pierwsze objawy gruźlicy. Osta­tni rok jej życia to wielkie cierpienia, które ofiarowała za zbawienie ludzi.
I zawsze potrafiła uśmiechaċ się i pocieszaċ innych. Zmarła w roku 1897. Umierając obiecała, że będzie po śmierci spuszczaċ na ziemię "deszcz róż", czyli łaski wymodlone dla grzeszników u Boga.

Cóż niezwykłego ma nam do powiedzenia św. Teresa od Dzieciątka Jezus? Droga jej świętości była zwyczajna. Wszystkie przykrości i cie­rpienia umiała ofiarowaċ Chrystusowi za zbawienie innych ludzi. Tę drogę nazwała małą drogą do świętości. Tak o niej pisała:


Kiedy porównuję się ze świętymi, stwierdzam nieu­sta­nnie, że między nami jest ta sama różnica, jak między nie­botyczną górą a zagubionym ziarnkiem pisku, deptanym nogami przechodniów. Lecz zamiast zniechęcaċ się, mó­wię sobie: Dobry Bóg nie dawałby mi pragnień nierea­lnych, więc pomimo że jestem tak małą, mogę dążyċ do świętości. Niepodobna mi staċ się wielką, powinnam więc znosiċ się taką, jaką jestem, ze wszystkimi swoimi niedo­sko­nałościami. Chcę jednak znaleźċ sposób dostania się do nieba, jakąś małą drogę, bardzo prostą i bardzo krótką.


Jej powołaniem była miłośċ:


Miłośċ dala mi klucz do mojego powołania. Zrozu­mia­łam, że skoro Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa złożonym z różnych członków, to posiada serce i że serce to płonie miłością. O Jezu, Miłości, nareszcie znalazłam powołanie. Moim powołaniem jest Miłośċ. W sercu Ko­ścioła będę miłością. Nie opuszczę żadnej okazji do ofiary, choċby najmniejszej, żadnego spojrzenia, żadnego słowa, wykorzystam najdrobniejsze nawet czyny, by je pełniċ z miłości.


Św. Teresa od Dzieciątka Jezus pisała też wiersze. Oto jeden z nich:


Me życie jest cieniem, me życie jest chwilką,
Co ciągle ucieka i ginie.
By kochaċ Cię, Panie, tę chwilkę mam tylko
Ten dzień dzisiejszy jedynie.


Jan Paweł II ogłosił w roku 1997 św. Teresę od Dzieciątka Jezus doktorem Kościoła. Tytuł ten przysługuje tym świętym, którzy w sposób zasadniczy ubogacili swoim nauczaniem świadomośċ chrześcijan.




Praca domowa
1.Przypomnij sobie sytuacje, w których jasno doświadczyłeś, że Bóg Cię kocha i wysłuchuje Twoich modlitw.
2.Odpowiedz na list zamieszczony na początku niniejszej lekcji.
3.Ułóż modlitwę dziękczynienia za otrzymane ostatnio łaski.
4.Jakie znasz sposoby modlitwy? Które z nich szczególnie Ci odpowiadają? Dlaczego?
4.Czy w Twojej parafii znajdują się grupy modlitewne? Czy działa wspólnota ruchu oazowego Światło–Życie?



Następna:  Lekcja Nr 25  —   PAN MÓWI      |>>>>>|

Poprzednia:  Lekcja Nr 23  —   CZŁOWIEK ODPOWIADAJĄCY BOGU      |<<<<<|


| powrót do startu |   | powrót do: SPIS TREŚCI |