Ks. Piotr Tomasik — „DOM NA SKALE”

Podręcznik do nauki religii dla II klasy gimnazjum


Rozdział czwarty:
 UMOCNIENIE Z WYSOKA
Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.
Mt 28, 20

44. Byċ wrażliwym na cierpienie innych

W świecie jest wiele cierpienia. Różne są jego przyczyny. Niekiedy cierpienie nie zależy od człowieka. Czasem jednak przyczyną cierpienia jest zło i grzech. Częśċ cierpień dotyka nas bezpośrednio. Większośċ jest udziałem innych ludzi. Wokół nas jest wielu ludzi cierpiących, niektórzy z nich potrzebują pomocy drugiego człowieka.

Jednakże w społeczeństwie nastawionym na używanie tego świata, na zaspokojenie swoich wygód, często ludzi cierpiących pomija się i nie zauważa. A przecież każdy z nas w jednej chwili może staċ się niepełnosprawny. Pisze o tym Barbara Sawczuk, niepełnosprawna malarka i poetka:



Listy,
opinie

Do dwudziestego roku życia lata biegły normalnie, zapewne jak u wszystkich; dzie­ciństwo, szkoła jedna, druga, trzecia, pra­ca, miłośċ, plany na przyszłośċ…

I raptem 18 lipca przed ósmą rano wszy­stko się zawaliło. Kilka sekund nieuwagi i ziemia osunęła się mi spod nóg. Karetka, szpital, jeden, drugi. Nie rozu­miałam, co to znaczy mieċ złamany krę­go­słup szyjny. Dopiero w szpitalu po raz pierwszy zobaczyłam ludzi na wózkach, któ­rzy nie wstawali od kilku lat, ale mnie to jakby nie dotyczyło — wszyscy, tylko nie ja.

Biegły dni, miesiące, lata. Nadziei na chodzenie było coraz mniej. To chociaż rę­ce… Niech mi już wrócą tylko ręce, żebym mogła sama jeśċ, umyċ się, przekręciċ kurek, zrobiċ porządek koło siebie, bez tego wstydu, który do dzisiaj nie minął.


Każdy z nas, w każdej chwili może staċ się niepełnosprawny. Czy myślimy o tym, jaki jest los cierpiących wokół nas. Jaki jest los ludzi starych i chorych, osamo­tnio­nych. Oni potrzebują naszej pomocy, tak jak my potrzebowalibyśmy (a może również będziemy potrzebowaċ) pomocy innych w cierpieniu. Niepełnosprawny od dzie­ci­ństwa poeta, Norbert Majewski, pisze:



Listy,
opinie

Mając szesnaście lat wyjechałem do szko­ły w Busku-Zdroju. Byłem sam. Długo nie miałem przyjaciela, takiego serdecznego, bliskiego. Tam go poznałem. Miał na imię Mirek. Był moim najlepszym przyjacielem. Lubiliśmy tę samą muzykę, tych samych pi­sa­rzy i mieliśmy mnóstwo wspólnych pla­nów. Niestety, nasza przyjaźń nie trwała długo. Przyjaciel zmarł na raka.

Mój żal był tak ogromny, że nie wie­dzia­łem, co z nim zrobiċ. Wziąłem kartkę i dłu­gopis i spróbowałem opisaċ swój smutek i rozgoryczenie. To właśnie wtedy, noca­mi, zacząłem pisaċ wiersze (...). W swo­ich utworach wyrzucam wszystko, co mnie boli, rani. Mówię o swoich uczuciach. To mi pomaga przetrwaċ. Po skończeniu wie­rsza nabieram sił do tego, by żyċ, by w miarę normalnie żyċ.

Jestem niepełnosprawny, ale nie chcę żyċ sam. Tak jak inni widzę, czuję, tę­sknię i kocham. Sam wszystkiego nie potra­fię. Potrzebuję pomocy przyjaciół i o tym piszę w swoich wierszach.




Poezja


To ja
tam w oddali
stojący we mgle
jestem tylko
małym punktem
w tej jakże
trudnej grze
proszę
odezwij się
nie odchodź
nie zostawiaj mnie
boję się
nie chcę byċ sam
w tym dziwnym
nieuczciwym świecie
czuję zło
proszę
nie zostawiaj mnie
przecież
nasze życie jeszcze
trwa


Norbert Majewski, Ginący punkt


O potrzebie pomocy ludziom dotkniętym cierpieniem opowiada Jezus w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie:



Bóg mówi

Pewien człowiek szedł z Jerozolimy do Jerycha i wpadł między zbójców. Ci obrabowali go, pobili dotkliwie i, zo­sta­wiwszy na pół żywego, odeszli.

I zdarzyło się, że przechodził tamtędy pewien kapłan. Zobaczywszy go, poszedł jednak dalej. Podobnie i pewien lewita, choċ był koło tego miejsca i widział go, poszedł dalej.

Aż pewien Samarytanin, odbywając podróż, gdy był już obok niego i zobaczył go, ulitował się nad nim. Zbliżył się do niego, opatrzył jego rany zwilżając je oliwą i winem, a potem, usadowiwszy go na swoim zwierzęciu, zawiózł go do gospody i opiekował się nim. Następnego dnia wydobył dwa denary, wręczył je właścicielowi gospody i powiedział: Opiekuj się nim, a jeśli wydasz coś ponadto, wszystko ci oddam, gdy będę wracał.

Łk 10, 30b–35




Komentarz

Kim byli Samarytanie? Naród ten powstał po roku 721, gdy Asy­ry­jczycy zdobyli miasto Samarię i uprowadziwszy do niewoli miejscową ludnośċ osiedlili w okolicach tego miasta ludnośċ rozmaitych ras i wie­rzeń. Ze zmieszania się resztek miejscowej ludności z przybyszami powstali Samarytanie uważani przez Żydów za nieczystych i po­wsze­chnie pogardzani.

Źródło: Słownik nauki religii, red. J. Szpet, B. Walczak




Bóg pomaga

Żydzi i Samarytanie darzyli się wielką niechęcią. Człowiek opisany przez Jezusa postąpił wbrew swoim przyzwyczaje­niom. Okazał pomoc potrzebującemu, potraktował go jak kogoś bliskiego, choċ zdawał sobie sprawę, że ma do czy­nie­nia z przedstawicielem wrogiego narodu. W ten sposób Jezus chciał daċ nam przykład, jak my mamy postępowaċ. Trzeba pomagaċ wszystkim potrzebującym, nawet należącym do obcego narodu czy nam niemiłym. Samarytanin okazał po­moc bliźniemu dlatego, że tamten był w potrzebie.


Pomoc, jaką okazujemy cierpiącym, może byċ różna, bo różne są formy cierpienia.



Przeczytaj

Staraj się byċ łagodny. Uczyń wszystko, co tylko mo­żli­we, aby zrozumieċ drugiego człowieka, byċ mu pomocą i oparciem. Spróbuj dociec, dlaczego odczuwa osamotnienie i cierpienie. Z wysokości swego samozadowolenia zejdźdo tych, którzy są osamotnieni i cierpią, którzy są zagrożeni i nie znajdują ciepła opieki.

Phil Bosmans, Byċ człowiekiem


Chodzi zatem niekiedy o bardzo naturalną i zwyczajną pomoc. Z sytuacjami, w których możemy tak właśnie pomagaċ, spotykamy się wielokrotnie.

Niekiedy jednak Bóg na naszej drodze stawia ludzi bardzo cierpiących. Pomoc im wymaga poświęcenia wiele czasu i wiele naszej uwagi, a przede wszystkim domaga się, abyśmy odpowiedzialnie zobowiązali się do trwałej pomocy. Tylko stała pomoc ludziom cierpiącym jest w stanie przynieśċ im ulgę. Widzieliście, jak pięknie o po­trze­bie przyjaźni pisał Norbert Majewski. Ludzie cierpiący potrzebują szczególnie przyja­źni. Przyjaźń zaś możliwa jest wtedy, gdy ofiarujemy drugiemu swój czas, gdy drugi człowiek stanie się dla nas kimś naprawdę ważnym.

W Waszym otoczeniu na pewno jest wiele osób potrzebujących. Wśród kole­ża­nek i kolegów, wśród sąsiadów, wśród starszych członków rodziny. Jeśli chcecie po­móc drugiemu człowiekowi, nie szukajcie sytuacji, że inni to zauważą i będą podzi­wiaċ. Raczej bądźcie naturalni. Są ludzie, którzy wyszukują rozmaitych nieznajomych staruszków, aby im pomóc. Tymczasem ich dziadek lub babcia, bardzo blisko nich, cierpią w samotności.

Znana jest Wam postaċ Matki Teresy z Kalkuty (mieliście poznaċ jej życiorys na lekcji 32). Kilka dni po śmierci Matki Teresy Ojciec Św. przypomniał Jej życie i wielkie orędzie miłości, jakie nam pozostawiła.




Jan Paweł II naucza

Podczas tego modlitewnego spotkania pragnę wspo­mnieċ naszą umiłowaną siostrę, Matkę Teresę z Kalkuty, która (…) zakończyła swą ziemską wędrówkę. Wielokrotnie miałem okazję spotkaċ ją osobiście, dobrze więc pamiętam jej drobną postaċ, przytłoczoną brzemieniem życia, które poświęciła służbie najuboższym z ubogich, ale zawsze pełną niewyczerpanej energii wewnętrznej: energii miłości Chrystusa.

Misjonarka Miłości: takim mianem określała się Matka Teresa i była nią rzeczywiście, dając swoim życiem przykład tak bardzo pociągający, że poszło za nim wielu ludzi goto­wych porzuciċ wszystko, aby służyċ Chrystusowi obecnemu
w ubogich.

Misjonarka Miłości. Jej misja rozpoczynała się każdego dnia o świcie przed Eucharystią. W ciszy kontemplacji Matka Teresa z Kalkuty słyszała wołanie Jezusa na krzyżu: „Pragnę!” To wołanie, przenikające do głębi jej serce, kazało jej wyjśċ na ulice Kalkuty i na wszystkie peryferie świata, aby szukaċ Jezusa w człowieku ubogim, opuszczonym, umierającym.

Drodzy bracia i siostry, ta zakonnica uznawana powsze­chnie za matkę ubogich pozostawia wymowny przykład wszy­stkim wierzącym i niewierzącym. Pozostawia nam świadectwo miłości Boga, którą ona sama przyjęła i która przekształciła jej życie w totalny dar dla braci. Pozostawia nam świadectwo kontemplacji, która staje się miłością, i miłości, która staje się kontemplacją. Jej dzieła mówią same za siebie i ukazują ludziom naszych czasów ów wzniosły sens życia, o którym niejednokrotnie niestety zdają się zapominaċ.

Mówiła często: „Służyċ ubogim, aby służyċ życiu”. Nie traciła żadnej sposobności, aby podkreśliċ znaczenie miłości życia. Wiedziała z doświadczenia, że życie zyskuje pełną wartośċ, nawet pośród trudności i przeciwności, jeśli spoty­ka się z miłością. Dlatego poszła za głosem Ewangelii i stała się dobrym samarytaninem dla każdego napotkanego czło­wieka, dla każdego życia złamanego, cierpiącego, znie­wa­żonego.

Castel Gandolfo (letnia rezydencja papieska), 7 IX 1997




Zapamiętaj
Pomoc, jakiej udzielamy potrzebującym, powinna byċ dyskretna. Cierpiący człowiek zasługuje na to, byśmy mu pomagali ze względu na niego samego, a nie dla własnej chwały. Pomoc drugiemu czło­wie­kowi winna byċ wolna od obłudy i udawania. Pomagając nie możemy uważaċ się za lepszych od człowieka, któremu pomocy udzielamy. W tym cierpiącym człowieku cierpi przecież Chrystus.



Poezja


Ni to staruszka ni to dziewczynka
wyczesały się włosy
i został jeden chudy warkoczyk
może blizna na liściu

w szpitalu oczy tak smutne jak w haremie
w listopadzie kiedy chomik śmiesznie zasypia
już bez lekarza bo zląkł się prawdy

mówiłem o Bogu — nie mogła zrozumieċ
pytałem o flirty — pozapominała
patrząc na mnie jak w nadmuchany kołnierz

prosiła tylko
abym umył jej ręce
usta twarz
bo chce umieraċ czysta


Ks. Jan Twardowski, W szpitalu




Bóg pomaga

Sakrament chorych udziela specjalnej łaski och­rzczo­nemu, który doświadcza trudności związanej ze stanem cię­żkiej choroby lub starości. Sakramentu tego udziela się w niebezpieczeństwie śmierci z powodu choroby lub podeszłego wieku. Istotą sakramentu chorych jest namaszczenie czoła i rąk chorego olejem chorych; namaszczeniu towarzyszy mo­dli­twa kapłana.

Sakramentu chorych może udzieliċ tylko ksiądz.

Skutkiem sakramentu chorych jest zjednoczenie cierpią­cego z męką Chrystusa, umocnienie, pokój i odwaga w przy­jmowaniu krzyża cierpienia, powrót do zdrowia, jeśli służy dobru duchowemu, które jest przecież najważniejsze, przy­gotowanie na przejście w życie wieczne. Dla chorego, który nie jest już w stanie przystąpiċ do spowiedzi, sakrament chorych wiąże się z przebaczeniem grzechów.

Bliscy opiekujący się chorym powinni pamiętaċ nie tylko o jego zdrowiu fizycznym, ale i duchowym. Dlatego ich chrze­ścijańskim obowiązkiem jest wezwanie na czas kapłana.




Praca domowa
1.Przypomnij opisane w literaturze sytuacje, w których ludzie okazy­wali współczucie w cierpieniu.
2.Opisz działalnośċ charytatywną (czyli pomoc ludziom potrze­bu­ją­cym) w Twojej parafii.
3.Zastanów się, co możesz zrobiċ na rzecz cierpiących z Twojego otoczenia w trakcie najbliższego Tygodnia Miłosierdzia.
4.Przepisz do zeszytu z Listu św. Jakuba 5, 14–15. Na podstawie tego fragmentu odpowiedz na pytania: Jaki jest cel sakramentu chorych? Kto może udzielaċ tego sakramentu?



Następna:  Lekcja Nr 45  —   MIEĆ CZYSTE SERCE      | >>>>> |

Poprzednia:
  Lekcja Nr 43 —  PO CHRZEŚCIJAŃSKU PRZEŻYWAĆ WŁASNE CIERPIENIE   | <<<<< |


| powrót do startu |   | powrót do: SPIS TREŚCI |