Ks. Piotr Tomasik — „DOM NA SKALE”

Podręcznik do nauki religii dla II klasy gimnazjum


Rozdział trzeci:
DROGOWSKAZY DO SZCZĘŚCIA

32. Miłośċ ubogich

Wasz kolega, uczeń II klasy jednego z warszawskich gimnazjów, pisze:



Listy,
opinie

Kiedy idę do szkoły i kiedy wracam, za­wsze po drodze mijam bardzo wielu ludzi żebrzących na chleb, lekarstwa, operację, wyjazd itd. Są to niekiedy Rumuni, są to także Polacy, zwłaszcza osoby starsze albo też młodzi nosiciele wirusa HIV. Zawsze zastanawiam się, jak tym ludziom pomóc. Bo jeśli dam im pieniądze, to różnie one mogą byċ wykorzystane. Słyszałem, jak moja ciocia opowiadała, że żebracy to z żebraniny budują sobie wille, a pieniądze otrzymują od ludzi, którzy są znacznie od nich biedniejsi. Pewno to jest prawda, że zdarzają się żebracy, którzy są jednocześnie oszustami. Ale czy wszyscy?

Co zrobiċ, by odróżniċ prawdziwego biednego, który aż tak się poniżył, od „naciągacza”? I jak rozwiązaċ problem żebractwa?


Jaka ma byċ nasza postawa wobec ludzi ubogich? Przede wszystkim odpowiednia pomoc tym osobom polega na tym, żeby nie szukaċ własnej chwały, ale skutecznie pomóc. Skuteczna pomoc nie zawsze jest łatwa. Pewien ksiądz tak wspomina sytuację, w której uczestniczył przed laty:



Listy,
opinie

Kiedy byłem jeszcze klerykiem, przygo­towywałem się do kapłaństwa, wiele razy bywałem w kościele św. Anny w Warszawie. To centrum miasta i wokół było wówczas zawsze wielu narkomanów. Kiedyś do zakry­stii przyszedł młody chłopak. Wyglądał trochę podejrzanie, pomyślałem nawet, że jest pod wpływem narkotyków. Zaczął opo­wia­daċ „bajeczkę”, że jest głodny i po­trzebuje na chleb i mleko, a poza tym został okradziony, a pochodzi spoza Warszawy i nie ma za co wróciċ do domu. Prosił, żeby mu pożyczyċ pieniędzy, a na pewno odda. Wiedziałem, że to „nacią­gacz”, ale jednak dałem mu parę groszy. On zadowolony wyszedł.

Całą tę scenę oglądała siostra zakry­stianka. Kiedy chłopaka już nie było, powiedziała do mnie: Teraz ksiądz czuje się dobrze, że pomógł człowiekowi, bo dał mu pieniądze. Przecież to narkoman, jeden z tych, którzy tu ciągle przychodzą. Ksiądz dał mu pieniądze na śmierċ. Trudniej było pójśċ do sklepu i kupiċ mu ten chleb i mleko. Ksiądz dał mu pienią­dze, a on, nawet jeśli jest głodny, kupi i tak narkotyki.

I wtedy zrobiło mi się bardzo głupio, bo rzeczywiście pomogłem temu chłopakowi bezsensownie.


Niemniej jednak wydaje się, że powinniśmy się dzieliċ z biednymi, ale dzieliċ się mądrze.



Przeczytaj

Powszechnie wiadomo, że miliony ludzi cierpią głód. Nie mogą pracowaċ, gdyż nie mają co jeśċ. Chorują z głodu, umierają zbyt młodo, z wycieńczenia.

Jak na to reagujemy my, ludzie mający suto nakryte stoły, pełne bufety i miękkie łóżka? Pogodziliśmy się z tym największym skandalem dwudziestego wieku? Czy budzi się w nas współczucie? Poruszamy ten temat w naszych rozmowach?

Nic tutaj nie pomoże przerażenie, niczego nie dokona współczucie i gadanina. Zwalanie win na innych — to ucieczka od problemu. Z głodującymi trzeba nam się dzieliċ tym, co mamy!

Phil Bosmans, Byċ człowiekiem




Zastanów się
»W jaki sposób pomóc ludziom biednym i potrzebującym? Postarajcie się na ten temat porozmawiaċ w klasie.
»Jakie Twoje postanowienia związane z tygodniami miłosierdzia (październik), adwentem (grudzień), Wielkim Postem (wczesna wiosna) odnoszą się do pomocy ludziom biednym?




Poszli za Chrystusem

Adam Chmielowski urodził się w roku 1845 w Igołomi w diecezji krakowskiej. Jego ojciec był naczelnikiem komory celnej. Umarł, gdy Adam miał 8 lat. Po śmierci ojca matka wraz z dzieċmi przeniosła się do Warszawy. Rodzina miała bardzo ciężkie warunki materialne. Jako 12–letni chłopiec Adam rozpoczął naukę w Korpusie Kadetów w Petersburgu. Zdolny i inteligentny chłopak zwrócił na siebie uwagę cara Aleksandra II, który zaszczycił go nawet odznaczeniem wojskowym. Matka wiedząc, że syn zaczyna ulegaċ rusyfikacji, zabrała go do Warszawy i zapisała do gimnazjum.

Gdy Adam miał 14 lat, umarła matka. Dzieċmi zajęła się siostra ojca, której Adam do końca życia będzie wdzięczny za ogromną troskę i mi­łośċ. Adam zapisuje się do instytutu rolniczo–leśnego. W roku 1863 wybucha Powstanie Styczniowe, do którego Adam przystaje wraz ze swoimi kolegami szkolnymi. W czasie jednej z potyczek zostaje ranny: traci nogę. Dostaje się również do niewoli rosyjskiej. Dzięki staraniom rodziny zostaje uwolniony, ale musi opuściċ kraj.

Emigruje do Paryża i tam podejmuje studia malarskie. Kiedy w wieku 29 lat powraca do kraju, jest już dojrzałym malarzem, który zna swoje możliwości. Stoi u progu sławy, ale coraz mocniej odczuwa, że praca artystyczna nie jest jego powołaniem. Wstępuje do nowicjatu jezuitów, ale po kilku miesiącach dochodzi do przekonania, że nie jest to jego droga. Za radą spowiednika związał się z tercjarzami św. Franciszka. Naśladując tego świętego wędrował po wsiach, głosił Ewangelię miłości, konserwował ubogie kościoły, przydrożne kaplice i figury. Jednakże oskarżony o organizowanie niedozwolonych stowarzyszeń (zakładał kółka tercjarskie) otrzymał nakaz opuszczenia zaboru rosyjskiego.

Adam przeniósł się wówczas do Krakowa. Tam otworzył pracownię malarską, która szybko stała się przytułkiem dla krakowskich nędzarzy. Interesował się sztuką, ale coraz bardziej należał do ubogich.

W wieku 42 lat przywdział habit i przybrał imię Brat Albert. Objął zarząd ogrzewalni dla bezdomnych nędzarzy, stając się odtąd jednym z nich. W ubogich dostrzegł oblicze cierpiącego Chrystusa. Bratu Albertowi nie chodziło o samo miłosierdzie, ale o przebudowę świata w imię Chrystusa. Widział koniecznośċ usunięcia przyczyn ubóstwa. W tym celu powołał do istnienia dwa zgromadzenia zakonne: Braci i Sióstr Posługujących Ubogim.

Zmarł w Krakowie, w Boże Narodzenie roku 1916. Jego dzieło kontynuują siostry albertynki i bracia albertyni. Papież Jan Paweł II ogłosił Brata Alberta Chmielowskiego świętym.


Kiedy mówimy o pomocy ludziom ubogim i kiedy chcemy pomóc im czynnie, powinniśmy pamiętaċ, że często są to osoby, które potrzebują nie tylko wsparcia materialnego, ale i duchowego. Przyczyną ubóstwa bywa przecież zagubienie życiowe. Nie zapominajmy, że winniśmy ludziom ubogim świadczyċ uczynki miłosierdzia nie tylko co do ciała, ale i co do duszy.



Zastanów się
»Czy słyszałeś o Matce Teresie z Kalkuty? Na czym polegała jej praca wśród ubogich? Postarajcie się wymieniċ informacjami o dziele Matki Teresy z koleżankami i kolegami w klasie. Może uda Wam się obejrzeċ film poświęcony Matce Teresie.
»Co sądzisz o problemie żebractwa. Jak odpowiedzieċ na list zamieszczony na początku lekcji? Spróbujcie na ten temat porozmawiaċ w klasie.




Jan Paweł II naucza

Dziś, w dobie budowania demokratycznego państwa, w dobie dynamicznego rozwoju gospodarczego, ze szczególną wyrazistością odsłaniają się wszystkie braki życia społe­czne­go w naszym kraju. Co dnia przekonujemy się, jak wiele jest osób cierpiących niedostatek, osób i rodzin, szczególnie rodzin wielodzietnych. Wiele jest samotnych matek boryka­jących się z ogromnymi trudnościami w utrzymaniu i wychowa­niu własnych dzieci; wielu opuszczonych i pozbawionych środków do życia ludzi w podeszłym wieku. W domach dzie­cka nie brak tych, którym nie dostaje codziennego chleba i odzienia. Jak nie wspomnieċ chorych, którzy z braku śro­dków nie mogą byċ otoczeni należytą opieką? Na ulicach i placach miast przybywa ludzi bezdomnych. Nie można przemi­lczeċ obecności pośród nas tych wszystkich naszych bli­źnich, którzy także należą do tego samego narodu i do tego samego Ciała Chrystusa. Przychodząc do Stołu Pańskiego, aby posilaċ się Jego Ciałem, nie możemy pozostaċ obojętni na tych, którym brakuje chleba codziennego. Trzeba o nich mówiċ, ale trzeba też odpowiadaċ na ich potrzeby. Jest obo­wiązkiem zwłaszcza tych, którzy sprawują władzę, tak zarzą­dzaċ dobrem wspólnym, takie stanowiċ prawa i tak kierowaċ gospodarką kraju, ażeby te bolesne zjawiska życia społe­czne­go znalazły swoje właściwe rozwiązanie. Jest to naszym wspólnym obo­wiązkiem, obowiązkiem miłości, nieśċ pomoc na miarę naszych sił tym, którzy jej oczekują. Mówi Chrystus: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich naj­mniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40). „Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili” (Mt 25, 45). Potrzeba więc naszego chrze­ścijańskiego dzieła, naszej miłości, aby Chrystus obecny w braciach nie cierpiał niedostatku.

Wiele w tym względzie już zrobiono w naszej Ojczyźnie. Wiele uczynił i czyni także Kościół. Do działalności dusz­pa­sterskiej Kościoła na stałe weszły już inicjatywy na rzecz ubogich, chorych, bezdomnych — nie tylko w kraju, ale i poza jego granicami. Rozwija się tak zwany wolontariat i dzieła charytatywne. Pragnę wszystkim podziękowaċ: duchownym, osobom zakonnym i świeckim, wszystkim, którzy na co dzień wykazują wrażliwośċ na potrzeby innych, umiejętnośċ ofiarnego dzielenia się dobrami i wielkie zaangażowanie na rzecz drugiego człowieka. Wasza posługa, często spełniana w ukryciu, często przemilczana przez środki informacji, jest zawsze znakiem wiarygodności pasterskiej misji Kościoła.

Zachęcam was, bracia i siostry, abyście budzili w sobie wrażliwośċ na wszelki niedostatek i ofiarnie współdziałali w niesieniu nadziei wszystkim, którym tej nadziei brak. Niech Eucharystia będzie dla was niewyczerpanym źródłem tej właśnie wrażliwości i mocy do jej urzeczywistniania na co dzień.

Legnica, 2 VI 1997




Zapamiętaj
Miłośċ ubogich przejawia się w trosce o ich ciało i duszę. Troskę tę winniśmy okazywaċ poprzez czyny miłosierdzia. Człowiek ubogi jest także obrazem Boga. W nim dostrzegamy oblicze cierpiącego Chrystusa.



Praca domowa
1.Wymień uczynki miłosierne co do duszy i co do ciała.
2.Przeczytaj z Ewangelii św. Mateusza 25, 31–46. Skąd wzięły się uczynki miłosierne co do ciała? Co jest podstawowym kryterium oceny czynów ludzkich?
3.Dowiedz się czegoś na temat działalności Caritasu w Twojej parafii, diecezji, mieście.



Następna:  Lekcja Nr 33  —   ŻYĆ W PRAWDZIE      | >>>>> |

Poprzednia:  Lekcja Nr 31  —   JAK UŻYWAĆ DÓBR MATERIALNYCH?      | <<<<< |


| powrót do startu |   | powrót do: SPIS TREŚCI |