| powrót do czytelni |

Ks. prof. Maryjan Morawski

„ PODSTAWY ETYKI I PRAWA”

Rozdział ósmy:

ZAKON PRZYRODZONY I SUMIENIE.

Częśċ druga

Ale dajmy na to, że u dzikich ludzi są tylko zarodkowe, skarłowaciałe, najdziwaczniej powykrzywiane pojęcia moralne; dajmy na to, że u niektórych plemion niema ich wcale; cóż to dowodzi przeciwko istnieniu zakonu przyrodzonego? Pytam tych badaczów, którzy na obserwacyi dzikich plemion budują swe wnioski: jakże oni postępują, kiedy chcą właściwy typ pewnej rośliny zbadaċ i opisaċ? Czy szukają wyłącznie okazów po zakątkach, gdzie ta roślina rozwinąċ się nie może, gdzie brak jej światła lub wilgoci, gdzie wiszący nad nią głaz zmusza ją do kurczenia się i atrofii? Czy nie raczej tam wybierają swe okazy, gdzie ta roślina, posiadając w pełni warunki swego życia, rozwija się normalnie? Niechże więc tak samo postępują, kiedy chcą o naturze ludzkiej rezonowaċ. Iluż to jest na ziemi prawdziwie dzikich ludzi, i gdzie ich szukaċ? Znajdą ich rzadkie garstki w śnieżnych norach Grenlandyi lub na puszczach podzwrotnikowych, gdzie ciężka walka z przyrodą tak siły pochłania, że rozwój wyższych władz uledz musi atrofii; a wszystkich razem na kuli ziemskiej nierównie mniej, niż w jednym kraju cywilizowanym.

Tymczasem, gdziekolwiek ludzkośċ normalne znajduje warunki bytu, tam zaraz kształt społeczeństwa przybiera, jakąś cywilizacyą zakwita; z rozwojem tej cywilizacyi wyklarowują się moralne pojęcia. A gdy zdarzy się, że odrębne cywilizacye, na dwóch końcach świata samorodnie wyrosłe, przychodzą do zetknięcia się — jak się to zdarzyło np. w XVI wieku, kiedy Europa poznała się z Chinami i Japonią — wówczas przekonują się ze zdumieniem, że ich pojęcia moralne są zupełnie zgodne, że mają jeden kodeks prawa natury(2).

Wkońcu, jeżeli głębiej chcemy sobie wyjaśniċ, jaka jest właściwie zgodnośċ między ludźmi w pojęciach moralnych, a jaka niezgodnośċ między dzikimi a wychowańcami różnych cywilizacyi — to odróżniċ musimy naczelne zasady zakonu natury, czyli ogólne pryncypia moralności, od ich dalszych dedukcyi i zastosowań. Pryncypia są jednakowe i powszechnie znane, ale dedukcye są często trudne, a w zastosowaniach zbiegają się rozmaite uboczne względy, wśród których nie od razu widaċ, co przeważa. Cóż tak jasnego, tak matematycznego, jak zasady sprawiedliwości? — a jednak w wielu konkretnych przypadkach sami prawnicy i moraliści rozchodzą się w zdaniach. Jasna jest zasada: nie zabijaj; a jednak uznajemy powszechnie, że w wojnie godzi się zabijaċ, a spieramy się dotąd o kwestyę, czy kara śmierci jest godziwą. Otóż w podobny sposób zwyczaj u pewnych szczepów przyjęty zabijania starych rodziców, mieści się w ich sumieniu z jaką taką znajomością zasad, że wogóle zabijaċ nie trzeba, i że wogóle rodzicom cześċ się należy; gdy bowiem zachodzi okolicznośċ, zwłaszcza przy koczowniczem życiu, że starcy są ciężarem sami dla siebie i dla całej gromady, zastosowanie ogólnych zasad dla tych niewykształconych umysłów staje się niejasnem i błąd jest możliwy. Mógł genialny Plato przypuściċ, że dla dobra społeczeństwa godzi się ułomne dzieci zabijaċ — mogą a fortiori dzicy myśleċ, że w takim samym celu godzi się zgładzaċ niedołężnych starców. Również, jeśli doznawszy wielu krzywd od obcych, wszystkich wogóle obcych za wojennych wrogów uważają — nic dziwnego, że rozboje i podejścia względem nich za słuszną poczytują partyzantkę. Słowem, ile razy ludzie, nawet barbarzyńcy i dzicy, w pojęciach etycznych grubo błądzą, zawsze wykazaċ można, że zachodzi jakaś komplikacya powodów i okoliczności, która zasadę im zaciemnia; w innych jednak warunkach równocześnie się pokazuje, że i tę zasadę etyczną ci sami ludzie znają i w życiu zastosowują.


PRZYPISY:
(2)   Por. Le Play, La paix sociale. PiĆces annéxées. I. Le décalogue éternel — gdzie jest ciekawe studyum o dekalogu Chińczyków.

* * * *


Następna: Rozdział VIII, częśċ trzecia  —   Zakon przyrodzony i sumienie      | > > > > > |

Poprzednia: Rozdział VIII, częśċ pierwsza  —   Zakon przyrodzony i sumienie | < < < < < |


| powrót do startu |    | powrót do czytelni |