Dziedzictwo roku 1920


Nie wolno nam zapomnieċ polskiego zwycięstwa w 1920 r., jeśli mamy pozostaċ Polakami, a Europa ma zachowaċ rdzeń swej duchowej tożsamości: tej, w której centrum są wolnośċ i chrześcijaństwo.

Wojna sowiecko–polska zaczęła się już na początku 1919 roku. Oddziały Armii Czerwonej szły na zachód. W połowie lutego zatrzymał je opór polskich formacji wojskowych na ziemi białoruskiej, pod Berezą Kartuską. Walka miała trwaċ kolejnych 20 miesięcy.

O co walczyła Armia Czerwona? O zwycięstwo rewolucji komunistycznej w Europie. Biuro Polityczne partii bolszewickiej (Włodzimierz Lenin, Lew Trocki, Lew Kamieniew, Józef Stalin) widziało jedną drogę do tego celu: drogę na Berlin, połączenie sił komunizmu sowieckiego w Rosji z potęgą niemieckiego proletariatu i przemysłu. Ta droga nieuchronnie prowadziła, jak to ujął już w listopadzie 1918 r. Stalin, przez „polskie przepierzenie”. Armia Czerwona miała je przebiċ żelazną pięścią, by dojśċ do Berlina.

O co walczyło Wojsko Polskie? O utrwalenie odzyskanej po wieku rozbiorów niepodległości i o granice. Ale granice czego? Czy tylko o granice Polski? Czy czegoś więcej w rezultacie? Granice ideologicznej pychy komunizmu? Granice wolności mniejszych, położonych między Rosją a Niemcami, narodów? Granice Europy? Jakiej Europy?


Rozbiċ imperialne więzienie

Odpowiedź na te pytania stała się najbardziej dramatyczna wiosną i latem 1920 roku. Wojna sowiecko–polska weszła wtedy w decydującą fazę. Armia Czerwona szykowała od stycznia potężne uderzenie, które miało w maju rozbiċ Wojsko Polskie na froncie białoruskim. Naczelnik państwa Józef Piłsudski chciał uprzedziċ to uderzenie i podjąċ próbę realizacji najambitniejszego zadania. Pragnął utrwaliċ niepodległośċ Polski poprzez ostateczne rozbicie imperialnego więzienia narodów na wschód od niej. Uzyskanie niepodległości przez Ukrainę miało zabezpieczyċ nie tylko Polskę, ale także pozwoliċ na wolny rozwój mniejszych narodów – od Kaukazu do Bałtyku.

Tego celu nie udało się jednak w pełni osiągnąċ. Żywioł niepodległościowy na Ukrainie okazał się zbyt słaby, a i siły Polski niewystarczające do prowadzenia samotnej walki o przyszłośċ całej Europy Wschodniej nie tylko przeciw Rosji Sowieckiej, ale także wbrew stanowisku głównych mocarstw zachodnich (Francji, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych), które przyzwyczaiły się widzieċ na tym obszarze tylko jeden czynnik siły: Rosję.

Wielka Brytania w szczególności chciała się wówczas porozumieċ z Moskwą, nawet z „czerwoną” Moskwą jako jedynym na wschód od Niemiec istotnym partnerem w układaniu nowego ładu Europy po wielkiej wojnie. Brytyjski premier David Lloyd George dążył od kwietnia 1920 roku do bezpośredniego porozumienia z Leninem jako rzeczywistym gospodarzem nie tylko Rosji, ale także patronem owego nowego ładu w Europie Wschodniej. Polska niepodległa polityka, uwzględniająca istnienie innych, mniejszych państw na tym obszarze, a także zwracająca uwagę na ideologiczny charakter sowieckiego niebezpieczeństwa dla całej Europy – była w tej perspektywie także tylko przeszkodą.


Na Zachód marsz

Lenin wysłał do Londynu Lwa Kamieniewa, członka Politbiura, by podtrzymał iluzję pokojowego porozumienia państwa sowieckiego z Zachodem (za cenę oddania pod kontrolę Moskwy całej Europy Wschodniej). Jednak w miarę odzyskiwania militarnej inicjatywy w wojnie z Polską i postępów Armii Czerwonej na zachód korciło go rzucenie rękawicy całemu systemowi wersalskiemu w Europie. Front Zachodni Michaiła Tuchaczewskiego miał ruszyċ „przez trupa białej Polski” na Berlin. Nie tylko Polska miała byċ zsowietyzowana. Skalę ambicji bolszewickiego kierownictwa latem 1920 roku oddaje najpełniej wymiana depesz między Leninem a Stalinem (który bezpośrednio nadzorował wówczas natarcie Armii Czerwonej na Lwów). 23 lipca Lenin pisał do Stalina:
    „Uważam, że należałoby w tej chwili pobudziċ rewolucję we Włoszech. Uważam osobiście, że należy w tym celu sowietyzowaċ Węgry, a byċ może także Czechy i Rumunię”.
Stalin, który obiecywał w ciągu tygodnia zająċ Lwów, następnego dnia odpowiadał:
    „Teraz, kiedy mamy Komintern, pokonaną Polskę i mniej czy bardziej przyzwoitą Armię Czerwoną (...) byłoby grzechem nie pobudziċ rewolucji we Włoszech. (...) Należy postawiċ kwestię organizacji powstania we Włoszech i w takich jeszcze nieokrzepłych państwach, jak Węgry, Czechy (Rumunię przyjdzie rozbiċ). (...) Najkrócej mówiąc: trzeba podnieśċ kotwicę i puściċ się w drogę, póki imperializm nie zdążył jako tako podreperowaċ swojej rozwalającej się fury”.

Stalin, zanim ruszył pod Lwów, zdążył już zająċ się opracowaniem teoretyczno–ustrojowych rozwiązań, aby poszerzyċ sowieckie imperium. We wcześniejszym liście do Lenina zwracał uwagę, że przyszłe sowieckie Niemcy, sowiecka Polska, Węgry czy Finlandia nie powinny byċ od razu przyłączone do sowieckiej Rosji na takiej samej federacyjnej zasadzie jak Baszkiria czy Ukraina, ale zasługują na wprowadzenie dla nich zasady konfederacji, czasowo honorującej tradycje ich odrębności państwowej. Trocki z kolei nalegał 17 lipca na zwiększoną agitację wśród polskich robotników i chłopów w celu zaszczepiania w ich świadomości nowych bohaterów narodowych, których dotąd nie znali: „towarzyszy Dzierżyńskiego, Marchlewskiego, Radka, Unszlichta i in.”. Oni mieli zastąpiċ Piłsudskiego, Dmowskiego, Witosa czy Paderewskiego w nowej Polsce.


Dobiċ Polskę

W Moskwie trwał II kongres III Międzynarodówki Komunistycznej. Delegaci z entuzjazmem patrzyli na wielką mapę, na której codziennie przesuwały się na zachód czerwone chorągiewki. Izaak Babel, wielki pisarz, a w lecie 1920 roku politruk towarzyszący 1. Armii Konnej Siemiona Budionnego w wielkim rajdzie na Polskę, tak zapisywał na gorąco swoje wrażenia z tego momentu:
    „Moskiewskie gazety z 29 lipca. Otwarcie II kongresu Kominternu, nareszcie urzeczywistnia się jednośċ ludów, wszystko jasne: są dwa światy i wojna jest wypowiedziana. Będziemy wojowaċ w nieskończonośċ. Rosja rzuciła wyzwanie. Ruszamy w głąb Europy, aby zdobyċ świat. Czerwona Armia stała się czynnikiem o znaczeniu światowym”.
    Podniecony otwierającymi się perspektywami Lenin jeszcze 12 sierpnia nawoływał ze zniecierpliwieniem na posiedzeniu Politbiura: „Z politycznego punktu widzenia jest arcyważne, aby dobiċ Polskę”.

Polska jednak dobiċ się nie dała. Rozczarowanie Lenina było wielkie. Zderzenie z siłą ugruntowanego w zdecydowanej większości społeczeństwa dojrzałego patriotyzmu było dla bolszewików zjawiskiem nowym. Próba sowietyzacji Polski rozbiła się o to, co Richard Pipes nazwał europejskim nacjonalizmem, a co tak korzystnie odróżniało sytuację Polski od anomii społecznej, na której bolszewicy zbudowali swój sukces w Rosji, na Ukrainie czy na Białorusi. „Przeklęta, ciemna Polska” – jak pisał 4 września Kliment Woroszyłow, towarzysz Stalina z walk pod Lwowem – wykazała „szowinizm i tępą nienawiśċ do »ruskich«”. Nie było już mowy – przez następnych 20 lat – o sowieckiej Czechosłowacji, Węgrzech, Rumunii, w mocy pozostały traktaty pokojowe bolszewików z „burżuazyjnymi” rządami małych republik bałtyckich. Lenin zweryfikował stanowczo całośċ swojej strategii: pomoc „moralna” i materialna dla sprawy rewolucji w państwach imperialistycznych miała byċ utrzymana, a nawet zintensyfikowana, w szczególności na terenie kolonii, natomiast wykluczone zostało na długie lata bezpośrednie angażowanie militarne państwa sowieckiego w eksporcie rewolucji: w każdym razie na terenie Europy. System wersalski został na 20 lat ocalony w Bitwie Warszawskiej, a później niemeńskiej. Wraz z nim ocalała szansa niepodległego rozwoju Europy Środkowo–Wschodniej. Przynajmniej jej części i przynajmniej na pewien czas.

Cena nie była mała. Blisko sto tysięcy poległych i zmarłych w tej wojnie: żołnierzy, młodych ochotników, których symbolem stali się akademicy warszawscy walczący pod Radzyminem pod duchowym przywództwem księdza Ignacego Skorupki, akademicy lwowscy z polskich Termopil – Zadwórnej, ochotniczki broniące bohatersko Płocka i Włocławka. Polscy jeńcy, którzy nigdy nie wrócili z sowieckiej niewoli. Wykazujący się najwyższym poświęceniem młodzi członkowie POW (Polskiej Organizacji Wojskowej), którzy zbierali informacje wywiadowcze na zapleczu sowieckiego frontu.


W cieniu czerwonej gwiazdy

Racje w tej wojnie nie były podzielone. Na pewno nie w lipcu i sierpniu 1920 roku. Agresywny, totalitarny imperializm sowiecki niósł przemoc fizyczną i cywilizacyjną. Narzucał siłą zmianę tożsamości swoim nowym poddanym. Mieli staċ się wyznawcami komunistycznej ideologii, opartej w swym rdzeniu na klasowej nienawiści, na stałym resentymencie wobec tych, którym powodzi się lepiej, wobec tych, którzy wierzą w coś większego niż partia. Rację mieli tylko ci, którzy bronili Ossowa, bronili Polski, bronili Europy, bronili Boga. Nie ci, którzy chcieli przygnieśċ Ossów, Polskę, Europę i Boga ciężarem czerwonej gwiazdy.

I o tej racji, racji polskiej z sierpnia 1920 roku, nie wolno nam zapomnieċ. Nie wolno nam zapomnieċ, jeśli mamy pozostaċ Polakami, a także jeśli Europa ma zachowaċ rdzeń swej duchowej tożsamości: tej, w której centrum jest wolnośċ i chrześcijaństwo.

W maju 1920 roku, kiedy żołnierz polski zmagał się z Armią Czerwoną o przyszłośċ Europy Wschodniej, w Wadowicach, w rodzinie urzędnika wojskowego, urodził się Karol Wojtyła. Wyobraźmy sobie, że Polska poddaje się dyktatowi Lenina w sierpniu 1920 roku. Że powstaje nowa, skrojona według projektu Stalina, polska republika sowiecka. Czy młody Karol mógłby usłyszeċ o Bogu? Mógłby staċ się Polakiem? Te pytania dotyczą całego pokolenia – najwspanialszego bodaj w XX wieku pokolenia Polaków: urodzonych i wychowanych w wolnej Ojczyźnie.

Te pytania dotyczą także nas, dzieci i wnuków tego pokolenia.

Owe pytania, pytania o pamięċ roku 1920, przekształcają się dziś w pytania jeszcze poważniejsze: czy chcemy nadal byċ Polakami, czy chcemy walczyċ (walczyċ naszą pracą, naszą odwagą dawania świadectwa swojej tożsamości) o Polskę i Europę wierną swym najlepszym duchowym tradycjom? Czy chcemy Polski niepodległej, gotowej wspieraċ wolnośċ mniejszych narodów naszej części kontynentu, czy godzimy się z rolą pionków, ustawianych na geopolitycznej mapie przez mocarstwa lekceważące mniejszych i słabszych i narzucające im bezwzględnie dyktat swoich ideologicznych preferencji?

Prof. Andrzej Nowak
Autor jest historykiem, rosjoznawcą i sowietologiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktorem naczelnym dwumiesięcznika „Arcana”.

Za: „Nasz Dziennik”13–15 sierpnia 2011, Nr 188 (4119)


Musimy pamiętaċ o polskiej racji z sierpnia 1920 r., jeśli mamy zachowaċ rdzeń duchowej tożsamości. Fot. M. Borawski


| Powrót do czytelni |   Do góry strony