28 grudnia


Młodziankowie — bezimienni męczennicy


Wydawałoby się, że małe dzieci nie uczestni­czą w życiu politycznym. Nie są w żadnym wypa­dku zdolne zagroziċ sprawującym władzę. A je­dnak dla wietrzącego wszędzie spiski Heroda stały się potencjalnym zagrożeniem. Przera­żo­ny przynie­sio­ną mu przez mędrców ze Wscho­du wieścią o nowo narodzonym Królu Żydo­wskim kazał wymordowaċ wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch w Betlejem i okolicy.

Nie wiemy, ilu ich dokładnie było. Dziś szacu­je się, że nie więcej niż 50. Zginęli zupełnie bez­sensownie. Czas pokazał, że żaden z nich nie mógł zagroziċ Herodowi, który kilka lat później zmarł. Nie uratowali też swoją śmiercią małego Jezusa, którego rodzice, ostrzeżeni przez Anio­ła, szybko wywieźli do Egiptu. Byli tylko jak­by pionkami w grze stoczonej między realizu­ją­cym swoje plany Bogiem a chcącym za wszelką cenę dopiąċ swego, zazdrosnym o swe przywi­le­je królem niewielkiego państewka. Ten osta­tni poświęcił ich dla ocalenia swojej władzy. Bóg, chroniąc swojego Syna, im nie przyszedł z pomocą, choċ z Jego powodu zginęli. Tylko że on ich tak naprawdę nie opuścił Cieszą się dziś w chwale Jego Syna. Ich bezsensowna śmierċ dała im przepustkę do domu Ojca.

Zżymam się czasem, kiedy los wyznacza mi miejsce w dalszych rzędach. Chciałbym odgry­waċ ważne role, a przynajmniej z bliska obse­rwowaċ grę. Dziś młodziankowie uczą mnie, że nawet z pozoru najbardziej bezsen­sowne życie ma swoją wartośċ. Gdy więc Bóg postawi mnie tam, gdzie wszystko wy­da się bez sensu, przyjmę to z pokorą pamiętając, że ważne jest tylko, aby szczę­śliwie dotrzeċ do domu Ojca.





| powrót do startu |