2 stycznia


Święty Bazyli Wielki,
biskup i doktor Kościoła


Bazyli urodził się w rodzinie zamożnej i głęboko religijnej w Cezarei Kapadockiej w 329 r. Wszyscy członkowie jego rodziny dostąpili chwały ołtarzy: św. Makryna – jego babka, św. Bazyli i Emelia (Emilia) – rodzice, jego bracia – św. Grzegorz z Nyssy i św. Piotr z Sebasty, oraz siostra – św. Makryna Młodsza. Jest to wyjątkowy fakt w dziejach Kościoła.

Ojciec Bazylego był retorem. Jako taki miał prawo prowadziċ własną szkołę. Młody Bazyli uczęszczał do tej szkoły, a następnie udał się na dalsze studia do Konstantynopola, wreszcie do Aten. Tu spotkał się ze św. Grzegorzem z Nazjanzu, z którym odtąd pozostawał w dozgonnej przyjaźni. Na ławie szkolnej zasiadał wówczas z nimi Julian, późniejszy cesarz rzymski, który tak smutno zapisał się w dziejach chrześcijaństwa. W 356 r. Bazyli objął katedrę retoryki po swoim zmarłym ojcu w Cezarei. Tu przyjął chrzest, mając 27 lat. Taki bowiem był wówczas zwyczaj, że chrzest przyjmowano w wieku dorosłym, w pełni rozeznania obowiązków chrześcijańskich.

Przeżycia po śmierci brata poważnie wpłynęły na jego życie. W latach 357-359 odbył wielką podróż po ośrodkach życia pustelniczego i mniszego na Wschodzie: Egipcie, Palestynie, Syrii i Mezopotamii. Po powrocie postanowił poświęciċ się życiu zakonnemu: rozdał swoją majętnośċ ubogim i założył pustelnię w Neocezarei nad brzegami rzeki Iris. Niebawem przyłączył się do niego św. Grzegorz z Nazjanzu. Razem sporządzili wówczas zestaw najcenniejszych fragmentów pism Orygenesa (Filokalia). Tam również Bazyli zaczął pisaċ swoje Moralia i zarys Asceticon, czyli przyszłej reguły bazyliańskiej, która miała ogromne znaczenie dla rozwoju wspólnotowej formy życia zakonnego na Wschodzie.

Bazyli jest jednym z głównych kodyfikatorów życia zakonnego zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie chrześcijaństwa (miał ogromny wpływ na św. Benedykta z Nursji). Ideałem życia monastycznego Bazylego jest braterska wspólnota, która poświęca się ascezie, medytacji oraz służy Kościołowi zarówno poprzez naukę wiary (poznawanie tajemnic Objawienia i obronę przeciw herezjom), jak i w działalności duszpasterskiej i charytatywnej.

W 360 roku Bazyli wziął udział w synodzie, który odbył się w Konstantynopolu, a w dwa lata potem był świadkiem śmierci metropolity Cezarei Kapadockiej, Dioniusa. Jego następca, Euzebiusz, udzielił mu w 364 r. święceń kapłańskich. Po śmierci tegoż metropolity Bazyli został wybrany jego następcą (370). Jako arcybiskup Cezarei wykazał talent męża stanu, wyróżniał się także jako doskonały administrator i duszpasterz, dbały o dobro swojej owczarni. Bronił jej też niezmordowanie słowem żywym i pismem przed skażeniem herezji ariańskiej. Rozwinął w swojej diecezji szeroką działalnośċ dobroczynną, budując na przedmieściach Cezarei kompleks budynków na potrzeby biednych i podróżujących (tzw. Bazyliada). Był człowiekiem szerokiej wiedzy, znakomitym mówcą, pracowitym i miłosiernym pasterzem.

Zmarł 1 stycznia 379 r. Jego relikwie przeniesiono wkrótce do Konstantynopola wraz z relikwiami św. Grzegorza z Nazjanzu i św. Jana Chryzostoma. Obecnie znajdują się one w Bruges (Belgia), przewiezione tam przez Roberta II (1093–1111). Pozostawił bogatą spuściznę literacką: szereg pism dogmatyczno–ascetycznych, homilii i 350 listów. Poprzez swój Asceticon stał się ojcem i prawodawcą monastycyzmu wschodniego. Jest twórcą liturgii wschodniej. W Kościele Wschodnim doznaje czci jako jeden z czterech wielkich Ojców Kościoła. Na 1600–lecie śmierci św. Bazylego papież Jan Paweł II ogłosił List Apostolski Patres Ecclesiae dnia 2 stycznia 1980 roku. Jest patronem bazylianów i sióstr św. Krzyża.

W ikonografii św. Bazyli przedstawiany jest jako biskup w pontyfikalnych szatach rytu łacińskiego, a także ortodoksyjnego, jako mnich w benedyktyńskiej kukulli, eremita. Jego atrybutami są: czaszka, gołąb nad głową, księga, model kościoła, paliusz, rylec.


Mamy w sobie wrodzoną moc miłowania

Z dzieła św. Bazylego Wielkiego, biskupa, Reguły dłuższe (Resp. 2, 1)

Miłości Boga nie nabywa się na drodze poznawania przykazań. Podobnie jak korzystania ze światła, pragnienia życia, miłości do rodziców czy wychowawców nie nauczyliśmy się od innych, tak samo, owszem, daleko bardziej, miłości Boga nie otrzymujemy przez nauczanie z zewnątrz. W samej naturze człowieka spoczywa pewna siła umysłu, jakby nasienie zawierające w sobie zdolnośċ oraz koniecznośċ miłowania. Poznanie Bożych przykazań rozbudza owo nasienie, troskliwie je pielęgnuje, roztropnie żywi i przy Bożej pomocy doprowadza do pełnego rozwoju.Dlatego pochwalając waszą pilnośċ, niezbędną do osiągnięcia tego celu, będziemy się starali z pomocą Bożą i z pomocą waszych modlitw obudziċ, według danej mi przez Ducha Świętego umiejętności, ukrytą w was iskrę miłości Bożej.

Przede wszystkim należy powiedzieċ, iż zanim otrzymaliśmy od Boga przykazania,wcześniej jeszcze otrzymaliśmy odeń zdolnośċ i moc do ich wypełnienia. Dlatego nie możemy narzekaċ, jak gdyby wymagano od nas czegoś niezwykłego, ani też wynosiċ się jak gdybyśmy ofiarowywali więcej, niż otrzymaliśmy. Otóż, kiedy posługujemy się w sposób godny i właściwy otrzymanymi darami, życie nasze staje się pobożne i bogate w cnoty, kiedy zaś czynimy z nich niewłaściwy użytek,popadamy w wady.

Taka jest zresztą definicja wady: niewłaściwe i przeciwne Bożym przykazaniom posługiwanie się umiejętnościami, które Bóg nam dał dla czynienia dobra. I na odwrót: cnota, której Bóg pragnie, polega na korzystaniu z tych samych umiejętności zgodnie z Bożym nakazem i w dobrej intencji.

To, co powiedzieliśmy wcześniej, dotyczy także cnoty miłości Boga. Zanim otrzymaliśmy przykazanie miłowania Boga, już wcześniej, od urodzenia, została nam dana moc i umiejętnośċ miłowania. Nie osiąga się jej przez przekonywanie od zewnątrz, ale każdy może się jej nauczyċ w sobie i przez siebie samego. Z natury bowiem pragniemy tego, co piękne i dobre, nawet jeśli nie dla wszystkich to samo wydaje się dobre i piękne. Podobnie też nie potrzebujemy, aby ktoś uczył nas miłości do rodziców i krewnych, spontanicznie zaś okazujemy życzliwośċ tym, którzy nam dobrze czynią.

A cóż bardziej – pytam – godne jest podziwu od Bożego piękna? Cóż bardziej radosnego i ujmującego niż rozważanie majestatu Boga? Czyż jest jakieś pragnienie duszy tak gwałtowne i mocne jak to, które Bóg wlewa do duszy oczyszczonej z wszelkiego grzechu i wołającej: „Zraniona jestem miłością?” Niewypowiedziany w ogóle i niewysłowiony jest blask Bożego piękna.


Za: — brewiarz.pl


Następna:     Święty Bzayli – audiencja Ojca Świętego, Benedykta XVI     | > > > > > |