FOTO — medialna biblioteka parafii św. Stanisława BM.

Powrót do parafialnej strony głównej.      Powrót do biblioteki mediów






Z cyklu: Bajki mongolskie

Zarozumiały chan

Brzydki zapach złej sławy trwa dziesięć tysięcy lat.

Dawno, bardzo dawno temu w Mongolii żył chan, który był bardzo zarozumiały. Uważał się za najmądrzejszego człowieka na ziemi, za najsilniejszego władcę wszystkich królestw, za równego bogom. W pewien deszczowy dzień jakiś wędrowiec przybył do jego pałacu i prosił o posłuchanie. Kiedy dopuszczono go przed oblicze władcy, rzucił się na kolana i zapytał:

— Panie, tam skąd przybywam, mówi się, że bogini wojny Tsu-Tsi jest silniejsza od ciebie. Czy to może być prawdą?

— Silniejsza ode mnie? Ta szczurza córka. Kto tak śmie mówić? Ja ją nauczę.

Sięgnął po bardzo starą, zniszczoną księgę z tajemniczymi zaklęciami. Przewrócił kilka kart i znalazł to, czego szukał.

Wzywam was tu: wiatr, ziemie, ogień, morze
Niech przybędą do mnie choćby przez morze.

Zagrzmiało w pałacu, zajaśniały błyskawice, zatrzęsła się ziemia, a spod niej ukazało się siedmiu mędrców czarodziei. Stanęli przed chanem i zapytali:

— Cóż rozkażesz nam, panie?

— Ten tu wędrowiec — mówił chan, wskazując ze złością na przybyłego — mówi, że w odległych królestwach wątpią w moją siłę. Jak mam ich przekonać?

— Zapal, panie, morze, nasyć wodą ogień, spraw, aby spadł złoty deszcz, niech obudzą się potwory.

— Zrobię tak — rzekł chan — ponadto rozkazuję, że jeśli od teraz ktoś z moich poddanych przerwie pracę, potwory mają go natychmiast pożreć.

Wieśniacy pracowali więc bez przerwy, ale już po kilku dniach opadli z sił i zaczęli być pożerani przez bestie, które fruwały po całym królestwie. Dowiedziała się o tym bogini wojny Tsu-Tsi. Rozgniewała się srogo. Powiedziała:

— Tak być nie może.

Rozkazała słońcu spalić pałac chana, a jego samego zamieniła w osła, aby do końca swych dni ciężko pracował dla ludzi.

Jan Krzyżowski